Translate my BLOG

sobota, 11 listopada 2017

Ekonimiczne sygnały, które występują w okresach szczytów hossy

Amerykański rynek, który de facto dyktuje cykl koniunkturalny na świecie jest od 2009 roku w hossie. Tym samym narzuca się pytanie czy rynek akcji nie jest już zbyt rozgrzany i czy obecnie nie notujemy w okolicach szczytu. Osiem lat rynku byka z ujęcia ostatnich 20 lat wydaje się długim okresem wzrostów, tym bardziej że poprzednia hossa trwała zaledwie 4 lata. Jednak cofając się dalej w czasie historia pokazała, że hossa bez większych korekt może trwać kilkanaście lat i w wyjątkowych okresach przedłużała się nawet do więcej niż dwóch dekad (link do wpisu: "Analiza S&P500"). 

Przewidzieć koniec trwającego cyklu koniunkturalnego graniczy z cudem - znam bardzo dużo osób które od wielu lat prognozują bliski koniec hossy, a nawet zapowiadają końcówkę systemu finansowego jakiego znamy obecnie, mając na to mnóstwo argumentów, które dowodzą ich tezę (wszystko jest bańką, tani pieniądz, rekordowe zadłużenie itd.).  Często są to nawet osoby, które w świecie finansów mają jakąś wagę (najczęściej gdyż trafili okolice wcześniejszej hossy). Jednak warto tu prześledzić wypowiedzi tych osób kilka lat wstecz - można zauważyć, że oni niemal całe życie są negatywnie nastawieni do rynku, a wiadomo jak będę całe życie zapowiadał koniec hossy to w końcu trafię w szczyt. Jednak głównym powodem tego, że można zdecydowanie więcej czytać negatywnych wypowiedzi niż pozytywnych, jest ten, że te negatywne się po prostu lepiej sprzedają... ;)

Jak jest naprawdę?

Pesymiści na giełdzie nie zarabiają - bessa w porównaniu do hossy trwa krócej, jej przebieg jest bardzo dynamiczny i zarobienie w tym czasie dużych pieniędzy jest bardzo trudne. Oczywiście znajdą się osoby, które będą w stanie ją wykorzystać i w przyszłości utrzymać swój zarobiony majątek - ale nie oszukujmy się, są to jednostki. 

Jeśli chcesz zarobić na giełdzie musisz zaufać systemu gospodarczemu, nie chodzi tu o takie zaufanie, że wszystkie zagrożenia ze strony niedźwiedzi tanim pieniądzem zaleją banki centralne, a bardziej, że system finansowy dalej będzie funkcjonował jak do tej pory. Okres bessy jest naturalnym elementem rozwoju gospodarczego i trzeba go zaakceptować. Zaufanie dla wielu osób może przyjść bardzo trudno, gdyż niemal prawie wszędzie można napotkać się na artykuły, które zapowiadają wielkie załamanie finansowe spowodowane przez banki centralne, które zalewają rynek tanim pieniądzem, przez to mamy sztuczne pompowanie rynków co prędzej czy później doprowadza do "wielkiego krachu" - taki jest medialny obraz gospodarki.

Prawda jest taka, że coś w tym jest, ale taki stan rzeczy istniej już od bardzo długiego czasu i to właśnie w ten sposób funkcjonuje gospodarka - wytłumaczę: nadmiar taniego pieniądza jest potrzebny, w ten sposób dochodzi do nagromadzenia się inwestycji w rentowne sektory, który skutkuje później przewartościowaniem sektora gospodarczego i tym samym do okresu bessy. W trakcie gromadzenia się kapitału w danych sektorach stopy procentowe są sukcesywnie podnoszone zwiększając koszt pozyskiwania obcego kapitału do momentu, aż rentowność z inwestycji nie jest na tyle opłacalny aby zyski pozyskiwane z tych inwestycji mogły pokrywać koszty kredytu. Następuje więc wycofanie pieniądza z rynku tym samym gospodarka przechodzi w fazę zwolnienia wzrostu gospodarczego, albo nawet okresowej recesji, więc banki centralne przerywają podwyższać stopy procentowe i dostosowują je do obecnego zapotrzebowania - okres obniżek stóp procentowych. Po "znormalizowaniu" się sytuacji przy stopach procentowych w których ponowna inwestycja w gospodarkę ma sens ekonomiczny (opłacalność finansowa)  następuje ponowny wzrost i ta-da: mamy cykl koniunkturalny. 

Oczywiście na stopy procentowe wpływa jeszcze więcej czynników jak stopa inflacji, poziom bezrobocia, kursy walut itd. ale powyższa rozpiska w dużym uogólnieniu powinna rozjaśnić przyczyny kształtowania się stóp procentowych oraz cyklu koniunkturalnego i to, że to właśnie nie stopy procentowe są przyczyną recesji, tylko bardziej wskaźnikiem obecnego stanu gospodarczego - można powiedzieć, że do rozwoju potrzebne są okresowe przewartościowania sektorów.

Taki system zapewnia rozwój gospodarczy, a rolą centralnych banków jest łagodzenie tych cyklów koniunkturalnych, dostosowując warunki pozyskiwania kapitału obcego tak aby ustabilizować długookresowy wzrost gospodarczy. Okres taniego pieniądza w historii zawsze miał miejsce, raz mniej raz więcej - nie jest on czymś nowym. Ilość tego pieniądza w gospodarce w porównaniu do przeszłości też nie jest czymś co mamy pierwszy raz - bardzo często czytam artykuły gdzie "tani pieniądz" ograniczany jest do jego ilości i okresu kosztu, porównując te wartości z przykładami z przeszłości. Jednak rzadko kiedy uwzględniają one liczebność ludności oraz jego siłę nabywczą - inflacja też jest procentem składanym, który w obecnych warunkach musi być uwzględniany.

Wszelkie prognozy, które zapowiadają końcówkę systemu finansowego to tak na prawdę zapowiedzi apokalipsy. Jeśli system finansowy jaki znamy obecnie, miałby się skończyć, to nie ważne czy w tym czasie inwestowałeś na giełdzie czy nie, w takim przypadku cały świat stanie w ruinach. Gdybyś w tym czasie był zaangażowany na giełdzie i rynek by faktycznie się w takich rozmiarach załamał, to strata spowodowana inwestycjami byłaby Twoim najmniejszym problemem.

Do tej pory nigdy nie doświadczyliśmy takiego scenariuszu, chociaż w latach 1929 - 1933 niewiele do tego brakowało. Kryzys z tamtych lat jest absolutnie nie do porównania z przykładem z 2007-2009 roku (co często się zdarza). Masowe bezrobocie, ludzie nie mieli wtedy, żadnego wsparcia - brak ustaw socjalnych, zasiłek i ubezpieczeń zdrowotnych (wprowadzono je dopiero po 1933 roku), a co się następnie działo wszyscy wiemy - wojna światowa...

Wiem, że wiele osób nadal będzie bardzo pesymistycznie nastawiona do systemu finansowego, ich zdaniem wszystko jest manipulacją, a rynki finansowe jednym wielkim oszustwem i powinni je zlikwidować - dla wszystkich osób, którzy są tego zdania zachęcam na wakacje do krajów, w których nie ma giełdy, jak np. na Kubę albo do Korei Północnej - to zobaczą jak wygląda świat bez rynków finansowych - firmy potrzebują kapitału obcego, żeby móc się rozwijać ;)


Tym długim słowem wstępu przejdę do głównego celu niniejszego wpisu, czyli: "Ekonomiczne sygnały, które występują w okresie szczytów hossy":

Do tej pory w okolicach szczytów hossy występowały pewne cechy po których rynek przechodził do rynku niedźwiedzia. Jeśli więc występują ponownie, mogą być prognostykiem zbliżającej się bessy:


1. Relatywnie wysokie stopy procentowe / pierwsza obniżka stóp procentowych - Jako wskaźnik obecnego stanu gospodarki: już opisałem ich znaczenie więc nie będę się powtarzał ;)

2. Czy na rynku mamy zwiększoną zmienność? - W okolicach szczytów hossy występowała zawsze zwiększona zmienność, ostatnio taka sytuacja miała miejsce w 2015 roku, jednak rynek wybił w górę. Jeśli więc w najbliższym czasie wystąpi większa zmienność na rynkach akcji, będzie to ważny sygnał ostrzegawczy.

3. Czy powstały nowe rynki / nowe technologie i czy mamy zwiększoną aktywność na nowych rynkach? - 1987 komputerowe zabezpieczanie pozycji, iluzja bezpiecznych inwestycji, 2000 rynek "współczesny" internet i szeroki dostęp do rynków dla każdego, 2007 inwestycje zabezpieczane listami zastawnymi pod nieruchomości, obecnie kryptowaluty jako "bezpieczna" inwestycja w rynek nieregulowany przez banki, które "psują" pieniądz, dodatkowo rekordowa aktywność inwestorów na rynku ETF'ach jako alternatywa do inwestycji w instrumenty bazowe celem wygładzenia przyrostu poprzez szerszą dywersyfikację.

4. Czy spółki skupują akcje własne finansując się obcym kapitałem? - Mimo dużych rezerw gotówkowych spółki wolą finansować skup akcji własnych obcym kapitałem. Powodów dlaczego to robią jest obecnie kilka, ale najważniejsze są chyba dwa następujące: pierwszy to niskie stopy procentowe, drugi: zarządy spółek często wynagradzane są w opcjach na akcje, w ten sposób windują swoje zyski na jedną akcję w górę (zmniejsza się liczba akcji i jak zysk pozostaje na tym samym poziomie - powstaje iluzja rosnących zysków na jedną akcję (ang. EPS - Earnings per Share)), dzięki temu zarząd dostaje po prostu większy bonus. Krótkookresowo rośnie w ten sposób kurs akcji, długookresowo doprowadza to do przewartościowania. Przodującymi spółkami w tej kwestii są ExxonMobil, Apple, IBM i Microsoft, ale są też spółki, które zaprzestały skup akcji własnych gdyż uważają, że obecny kurs jest po prostu za wysoki, wzorem w tej kwestii jest Berkshire Hathaway, którzy zapowiedział, że ponowny skup akcji własnych planują przy 120% wartości księgowej spółki (obecnie wyceniana jest na poziomie ok 150% wartości księgowej (przy kursie 183 $ za akcje BRK-B)).

5. Duże zaangażowanie prywatnych inwestorów? - Trudno ocenić ten punkt, gdyż nie znamy portfele swoich znajomych. Jednak można zauważyć rekordowo wysokie obroty na ETF'ach, które ze względu na swoją konstrukcję lokują najwięcej pieniędzy w spółki z największą dla indeksu wagą. Tym samym dochodzi do efektu, w którym hossę prowadzą największe spółki, wśród nich: Facebook, Amazon, Netflix, Alphabet (Google) - według Goldman Sachs tzw. spółki, które kupuje przysłowiowa "ulica" (FANG), ale wzrosty prowadzą również Apple, Microsoft, Boeing itd.

6. Duża aktywność daytraderów - Wraz ze wzrostem zmienności rośnie aktywność daytraderów. Efekt który w okresie przejścia rynku byka do rynku niedźwiedzia zawsze miał miejsce - obecnie tego nie widzimy.

7. Finansowanie akcji obcym kapitałem (zakup akcji pod kredyt) / większa aktywność prywatnych inwestorów na rynkach lewarowanych - Mamy niską zmienność, niskie stopy procentowe i hossę na rynkach, a to jest idealna mieszanka do zakupu akcji pod kredyt lub do aktywności na rynkach lewarowanych - z takiego założenia wychodzi przeciętny prywatny inwestor, który chce się szybko dorobić majątku na giełdzie... Obecnie zadłużenie w akcje jest na najwyższym poziomie w historii.

8. Boom na rynku komercyjnych nieruchomości (np. budowa nowego najwyższego budynku świata) - Kolejne zdarzenie, które występuje w okolicach szczytów hossy. Niestety trudno jest mi ocenić ten punkt, dlatego w tej kwestii przyjmuję postawę negatywną (że jesteśmy w końcówce hossy) i zaznaczam "być może" ma to obecnie miejsce.

9. Rynek finansowy jednym z tematów masowych przekazów medialnych - Niestety również, ten punkt trudno jest mi przyporządkować. Ponieważ na co dzień zajmuję się rynkami finansowymi, więc nie jestem w stanie wychwycić, czy temat rynków finansowych w mediach "nie finansowych" jest obecnie bardziej aktualny niż np. dwa-trzy lata temu. Wśród moich znajomych, którzy nie interesują się giełdą często rozmawiam na temat świata finansów (ale to też dlatego, że znają mój zawód i chcą poznać moje zdanie, ew. wyciągnąć jakieś "typy"), ale jeśli np. taksówkarz, albo Pani Basia z sklepu, czyli osoby, które nie wiedzą czym się zajmuję nagle mnie spytają "a widział Pan jak ostatnio na giełdzie można zarabiać" z pewnością będzie to ważnych sygnał ostrzegawczy...

10. Hossę na rynkach prowadzi mniejszość akcji - Kolejny efekt, który występuje w okresie dojrzałego rynku byka. Obecnie głównym motorem są spółki duże, swój nie mały udział mają w tym ETF'y (patrz punkt 5). Ludzie wiedzą, że wychwycenie spółek, które zapewnią ponadprzeciętny (większy od rynku) zysk jest bardzo trudny, dlatego też przeszli do ETF'ów, gdzie osiągną stopę zwrotu zbliżoną do szerokiego rynku.

11. Fundamentalnie wysoka wycena akcji - Wskaźnik ceny do zysku (ang. P/E Ratio) stoi wysoko. Do rekordowych poziomów z 2000 roku (okolice 45) ma jeszcze daleko, ale mimo wszystko obecny poziom (ok. 26) jest trzecim najwyższym poziomem w historii (na drugim miejscu jest odczyt z 1929 roku, który  przekroczył wtedy 30). Odchylenie od średniej (ok 15) jest duże ale to też nie znaczy, że nie może być jeszcze większe...

12. Dużo nowych debiutów oraz podwyżek kapitału spółek - Również ta cecha osiąga swoje szczyty w okolicach końcówki hossy, jednak również tu więcej i wyżej zawsze idzie...

13. Liczne przejęcia - Kolejny nieracjonalny efekt, który występuje w okresie dojrzałej hossy są liczne przejęcia firm w okresach kiedy notowania są wysoko. Być może jest to związane z tym, że spółki po dobrych ostatnich kilku latach chcą utrzymać dynamikę wzrostową, którą w najlepszy sposób można osiągnąć przez kolejne przejęcia. Obecnie głośnym wydarzeniem tego rodzaju jest próba przejęcia Qualcomm przez Broadcom za ok. 130 mld. $, tj. 70$ za akcję.

Reasumując na 13 cech, które towarzyszą w okolicach szczytów hossy 6 wydarzeń ma obecnie miejsce, w 4 przypadkach trudno jest to ocenić, ale przyjmując postawę negatywną można powiedzieć, że 10 na 13 punktów spełnia kryteria, które sugerują końcówkę obecnego cyklu koniunkturalnego. Pozostałe 3, czyli stopy procentowe, zmienność oraz aktywność daytraderów (z tym że punkt drugi i szósty są ze sobą bliżej powiązane) świadczą o tym, że kontynuacja hossy może jeszcze potrwać. Jeśli więc w kolejnych kilku miesiącach dojdzie do zwiększenia zmienności i tym samym większej aktywności daytraderów powstanie 12 na 13 punktów, które przemawiają za końcem imprezy byków. Jeśli po tym giełda faktycznie przejdzie w większą korektę (tj. min. 15%) i przez dłuższy czas (kilka msc.) będzie utrzymywać się poniżej szczytów możliwe, że banki centralne zareagują i obniżą stopy procentowe (z niskich poziomów też idzie obniżyć je dalej w dół) - byłby to wtedy potwierdzający sygnał, że bessa zawitała w rynkach.

6 komentarzy:

  1. Bardzo dobry artykuł! Od siebie dodam, że osoby z negatywnym nastawieniem do giełdy mają również mniejsze portfele, a osoby z pozytywnym nastawieniem są wolne finansowo - kiedyś na youtube oglądałem wywiad z Warrenem Buffettem po którym widać jego mega pozytywne nastawienie do rynków - wymienił kilka kluczowych wydarzeń jak wojna światowa, zastrzelenie prezydenta Kennedy'ego, zimną wojnę, która trwała bardzo długo, zamachy terrorystyczne, nine/eleven i mimo wszystko świat dalej się kręcił i rynek z każdej bessy wychodził ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze, że jak przyjdzie bessa media będą pełne tym, że tym razem jest inaczej, rynek finansowy się zmieni, nic już nie będzie jak wcześniej, świat finansów się skończył :D i to właśnie będzie najlepszy moment na zakupy długoterminowe, mało prawdopodobne żeby firmy jak Altria, Microsoft, Apple, Daimler, McDonald itd. zniknęły z globu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym Apple to nie do konca dobry przyklad. To co oni robia jest spowodowane duza iloscia gotowki ale ktora jest za granica. Czekaja na reforme podatkowa i wtedy sprowadza gotowke do kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy analizie to mi wpadło w oko, więc to przytoczyłem. Gdzie trzymają gotówkę nie sprawdzałem, może przykład faktycznie nie idealny ale idea przekazana bo to nie tyczy się tylko spółki Apple ;)

      Usuń
  4. Yellen, Draghi i spółka wcale nie są głupkami. System jaki stosuja sprawdzal sie przez ost. 100 lat wiec po co go zmieniać? Jasne, że ma swoje słabe strony, ale w długim okresie daje on najlepsze rezultaty. Sztuka pozostanie to, żeby nie przedobrzyc, to tak jak rodzice, które karmią swoje dzieci jedzeniem, ważne żeby zadbać o zdrowe i zrównoważone jedzenie, czestuja też słodyczami, przy tym słodyczami nie można przesadzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodam od siebie, że banki centralne nie "kontroluja" gospodarkę- jest to kolejne medialne przekształcenie rzeczywistości tłumacząc to tym, że to stopy procentowe są odpowiedzialne za kryzysy... a tak właśnie nie jest. Bardzo dobry wpis, żeby zrozumieć funkcjonowanie gospodarki nie wystarczy przeczytać kilka książek, trzeba to przez kilka lat studiować ;)

    OdpowiedzUsuń