Translate my BLOG

niedziela, 15 kwietnia 2018

Utrzymać się z giełdy. Jakie są realne zarobki, ile potrzeba kapitału i jakie jest ryzyko?

Dzisiaj odpowiem na kilka pytań, które często przychodzą od osób, które dopiero zaczynają swoją "przygodę" z giełdą. Omówię je do rynku akcji, gdyż jest to podstawowy rynek, który nie jest lewarowany, a taki rządzi się własnymi prawami i rekomendowany jest tylko do osób z większym doświadczeniem.

Zacznę od najczęściej pojawiającego się pytania, które z mojego punktu widzenia często jest wyolbrzymiane - chodzi o ryzyko.

Inwestowanie na giełdzie kojarzone jest z dużym ryzykiem. Jednak trzeba wyraźnie podkreślić, że ryzyko bierze się z niewiedzy i dodałbym nawet, że zawód inwestora giełdowego należy do branży w której ryzyko w stosunku do innych zawodów jest dużo niższe, gdyż giełda daje możliwość do szerokiej dywersyfikacji, przykład: osoba zatrudniona w firmie uzależniona jest tylko od kondycji swojego pracodawcy. W przypadku kiedy to firma znajdzie się w kłopotach finansowych może wystąpić większe ryzyko, że pracownik zostanie zwolniony, nie wspominając o przypadkach konkurencyjnych w których firma po prostu znajdzie sobie pracownika, który tą samą pracę wykona za mniejszą stawkę. Dodatkowym ryzykiem może być nagła sytuacja w której zatrudniony pracownik nie będzie w stanie wykonywać swojej pracy, przez np. chorobę albo zmiany lokalizacji firmy w której pracobiorca nie będzie mógł razem z firmą się przeprowadzić (bo rodzina, znajomi, mieszkanie, kredyt, przywiązanie do miejsca, what ever...). Przy inwestowaniu na giełdzie takiego ryzyka nie ma - jeśli szeroko dywersyfikujemy portfel angażując się w wielu firmach, to nawet bankructwo jednej lub dwóch firm nie będzie tak odczuwalne jak strata posady przy zatrudnieniu w jednej firmie.

Podobnie wygląda to w porównaniu do przedsiębiorcy - zawód inwestora giełdowego, albo tradera to jak prowadzenie własnej firmy, jednak z tą przewagą w której inwestowanie w spółki daje możliwość wykorzystania już sprawdzonych modeli biznesowych. Zakładając z kolei własną firmę to trochę jak "all in" - albo się uda albo nie. Dodatkowo przy prowadzeniu firmy dochodzą ryzyka sektorowe, konkurencyjne, braku płynności lub zadłużenia się obcym kapitałem itd., czego nie ma na giełdzie, gdyż możemy je zminimalizować dywersyfikując portfel do wielu spółek.

W tym miejscu może pojawić się argument "bessy". Przypomnę ale, że bessa to nie tylko spadek wyceny spółek na giełdzie, a zwolnienie lub nawet recesja w realnej gospodarce. Więc również w tym przypadku inwestor giełdowy jest w przewadze, gdyż ma możliwość wyszukania firm, które w przeciwieństwie do szerokiego rynku radzą sobie dobrze. Może również na ten czas zmniejszyć lub nawet całkowicie wycofać swoje zaangażowanie rynkowe. Przekładając to ponownie na przedsiębiorcę - przykładowy sprzedawca lodów wie, że zimą nie osiągnie takich zysków jak latem, więc jeśli ma taką możliwość lepiej poczekać na poprawę pogody/koniunktury ;)

Mam nadzieję, że powyższymi przykładami wyjaśniłem pojęcie ryzyka giełdowego, które de facto bierze się tylko i wyłącznie z niewiedzy inwestora, gdyż przy rozsądnym zarządzaniu możemy je znacząco lepiej ograniczyć niż przy zakładaniu własnej firmy lub też przy zwykłej pracy na zatrudnieniu. Jeśli ale masz argumenty, które negują moje przekonania to śmiało wypisz je w komentarzach - ja bardzo chętnie je poznam ;)


Przechodząc do drugiego pytania, czyli jakie są realne zarobki tradera oraz ile potrzeba kapitału aby utrzymywać się z inwestowania na rynku akcji?


Temat wielkości konta potrzebnego do utrzymywania się z rynku akcji już kilkakrotnie na blogu się pojawiał (link1, link2). W skrócie można powiedzieć, że im mniejsze konto tym bardziej agresywne zarządzanie, tym samym potencjalnie wyższe stopy zwrotu, ale i większe ryzyko. Wraz z wzrostem wartości konta zmienia się główny cel inwestora - z początku nacisk kładzie na jak najwyższe stopy zwrotu i później na jak największe wygładzenie przyrostu portfela, szukając złoty środek w którym akceptuje minimalną średnioroczną stopę zwrotu w powiązaniu z maksymalnym dopuszczalnym obsunięciem.

Potrzebny minimalny kapitał do utrzymywania się z rynku akcji to bardzo indywidualna sprawa, dla jednej osoby 50 000 zł zysku w skali roku jest już satysfakcjonującym wynikiem, dla drugiej osoby może to być 100 000 zł, 200 000 zł lub więcej. Nie chodzi o to, żeby zarabiać "jak najwięcej" - należy znaleźć poziom przy którym dany inwestor czuje się komfortowo, gdyż wraz z wzrostem wartości rośnie nominalna zmienność wartości jego portfela. Przy rynku akcji obsunięcia rzędu 10% nie są tu rzadkością i przy portfelu o wartości 500 000 zł, 10% obsunięcia to 50 000 zł okresowej straty i właśnie dlatego wraz z wzrostem wartości portfela rośnie psychologiczne obciążenie związane z jego nominalnymi wahaniami. Aspekt psychologiczny jest tu często niedoszacowany i tak większość traderów dochodzi do swojej granicy w której przekroczenie konkretnej sumy staje się coraz trudniejsze do zarządzania w taki sposób aby osiągać ten sam wynik procentowy co przy niższej wartości portfela.

Oprócz tego wraz z wzrostem wartości portfela rośnie trudność lokowania swoich pieniędzy, związane jest to z płynnością rynkową - szczególnie na polskim rynku akcji. Rozgospodarować milion na giełdzie może okazać się trudniejsze niż większość by się tego spodziewała, nie wspominając już o 10 mln., 100 mln. albo 1 miliarda. Dlatego też duże fundusze inwestycyjne wraz z wzrostem ich wielkości przybliżają się do średnio-rynkowej stopy zwrotu - najlepszy przykład Berkshire Hathaway Warrena Buffett, którego początkowe średnioroczne stopy zwroty wynosiły ponad 30%, dzisiaj wynoszą one ok 10%.


To teraz jakiej wielkości powinien być portfel aby swobodnie żyć z inwestycji giełdowych?

Przyjmijmy plan absolutnego minimum, czyli taki w którym trader zarabia w skali roku 10% (jeśli trader zarabia mniej niż 10% rocznie to praktycznie może sobie odpuścić pracę i ulokować swoje pieniądze w fundusze ETF, które odzwierciedlają szeroki rynek osiągając długookresowo ok 8% w skali roku bez nakładu pracy). Przy tym jego minimalny roczny zarobek powinien wynosić co najmniej 50 000 zł (czyli niedużo ponad średniej krajowej) i w takim przypadku powinien mieć portfel o wartości 500 000 zł.

Wiem, że liczba osób posiadających 0,5 mln. zł na koncie stanowi zdecydowana mniejszość, szczególnie kiedy to dana osoba dopiero rozpoczyna swoją "przygodę" z rynkami finansowymi. Dlatego też osoby rozpoczynające handel mniejszymi kontami zarządzają nim agresywniej (i jeśli chcą dojść do niezależności finansowej też powinny w ten sposób postępować). Tak jak już wspomniałem wcześniej: zawód inwestora giełdowego powinno się traktować jak prowadzenie własnej firmy, w której początki są zawsze najtrudniejsze i przy których (aby coś osiągnąć) trzeba być gotowym do ponoszenia większego ryzyka.

W tej kwestii opracowałem krótką rozpiskę historii którą przechodzi większość profitujących (w długim okresie) inwestorów giełdowych:

Konto MICRO: 1 000 - 20 000 zł,  dywersyfikacja portfela od 1 do 5 spółek, średnioroczne stopy zwrotu w przedziale 30%-50% w pierwszych 3 latach z możliwymi maksymalnymi obsunięciami przekraczającymi 50%.

Konto BARDZO MAŁE: 20 000 - 50 000 zł, dywersyfikacja portfela od 5 do 10 spółek, średnioroczne stopy zwrotu w przedziale 20%-30% w kolejnych 3 latach z możliwymi maksymalnymi obsunięciami przekraczającymi 50%.

Konto MAŁE: 50 000 - 100 000 zł, dywersyfikacja portfela od 8 do 15 spółek, średnioroczne stopy zwrotu w przedziale 15%-25% w kolejnych 3 latach z możliwymi maksymalnymi obsunięciami przekraczającymi 40%.

Konto ŚREDNIE: 100 000 - 500 000 zł, dywersyfikacja portfela od 10 do 20 spółek, średnioroczne stopy zwrotu w przedziale 10%-20% z możliwymi maksymalnymi obsunięciami przekraczającymi 35%.

Konto DUŻE: 500 000 - 1 000 000 zł, dywersyfikacja portfela od 15 do 30 spółek, średnioroczne stopy zwrotu w przedziale 10%-20% z możliwymi obsunięciami przekraczającymi 30%.

Konto BARDZO DUŻE: 1 000 000 - 5 000 000 zł, dywersyfikacja od 20 do 50 spółek, średnioroczne stopy zwrotu w przedziale 10%-20% z możliwymi obsunięciami przekraczającymi 30%.

Konto WOLNOŚCI FINANSOWEJ 5 000 000 zł < , dywersyfikacja  portfela od 20 do 100 spółek, średnioroczne stopy zwrotu w przedziale 10%-20% z możliwymi obsunięciami 30%.

Przy tej rozpisce orientowałem się po osobach, które zaczynały niemal od zera i w ciągu swojej min. 15 letniej karierze inwestycyjnej osiągnęły na rynku akcji sukces. Większość łączyła początkowa duża skłonność do podejmowania ryzyka, w których akceptowali okresowe obsunięcia przekraczające 50%, jednak wraz z czasem zmniejszali je do nie więcej niż 30%. Zarabiając 10%-20% w skali roku osoba posiadająca średnie sześciocyfrowe konto w przeciągu jednej dekady może bez ponoszenia ponadprzeciętnego ryzyka dotrzeć do 1 miliona.

Ważnym elementem w dążeniu do zwiększenia wartości portfela jest szeroka dywersyfikacja portfela do wielu spółek - element ten zauważalny jest u każdego inwestora zarządzającego większą gotówką, im portfel większy tym więcej spółek się w nim znajduje, tym samym szersze rozłożenie ryzyka ale i większe zbliżenie się do średniorocznej stopy zwrotu z rynku. Jednak należy też dodać, że najwięksi inwestorzy znaczną część wartości swojego portfela koncentrują w kilku do kilkunastu akcjach i dzięki temu są w stanie stale pokonywać rynek.

Dla osób, które nie operują jeszcze wystarczająco dużą gotówką, aby swobodnie utrzymywać się tylko z inwestycji giełdowych na rynku akcji, dla motywacji przygotowałem tabelę w której wartość początkowa portfela stanowi 20 000 zł z corocznymi wpłatami (od 2020 roku) wynoszącymi 12 000 zł przy średniorocznej stopie wynoszącej odpowiednio 10%, 11%, 12% i 15%:


Polecam dokładniej przeanalizować sobie powyższą tabelę - uświadamia ona jak różnica tylko 1% w skali roku wpływa na wynik. Przy średniorocznej stopie zwrotu wynoszącej 10% i z kapitałem początkowym wynoszącym 20 000 zł oraz corocznej dopłaty 12 000 zł (od 2020 roku) portfel już 2024 przekracza wartość 100 000 zł, a w 2040 milion.  Przy 15% w skali roku wynik miliona osiągnięty zostaje cztery lata wcześniej (2036), z kolei w 2040 wyniesie już ponad dwa miliony - magia procentu składanego. ;)

8 komentarzy:

  1. Fajny wpis.
    Od jakiegoś czasu próbuję swych sił na GPW. Efekt marny. Nie ma tragedii ale szału też nie ma ;) Wychodzi brak odpowiedniego przygotowania (edukacji). Myślałem, że jak opłacę abonamenty w kilku miejscach to dostanę gotowy sukces na tacy. O wiele lepiej bym wyszedł gdybym trafił na twojego bloga wcześniej, a innymi się nie sugerował (w dodatku płatnymi). Ale to oczywiście wiedza po czasie. Człowiek zawsze zagląda w więcej miejsc i zaczyna kombinować. A im więcej kombinowałem tym gorzej ;)
    Mam pytanie odnośnie wspomnianej edukacji. Jak odpowiednio przygotować się aby powalczyć na rynku akcji? Co doradzisz początkującemu? Z pewnością wygooglować można całą masę przeróżnych kursów i szkoleń ale czy są one coś warte?
    Pozdrawiam i życzę sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, z giełdą to nie taka prosta sprawa. Nie wiem, czy jest jakaś względnie łatwa droga. Prawdopodobnie musisz stracić, aby się nauczyć, wtedy masz szansę, nie gwarancję, zostać dobrym inwestorem bądź spekulantem. Możesz przeczytać dziesiątki książek, ale nic nie zastąpi praktyki. Każdy musi obrać swoją własną drogę, jest bowiem wiele sposobów zarabiania na giełdzie, ale sposobów tracenie jest bardzo mało, a więc...tak, zarządzanie ryzykiem jest kluczowe! (polecam książkę "Jak straciłem na giełdzie milion dolarów I czego mnie to nauczyło", choć jeśli nigdy sporo nie straciłeś, jest możliwość, że wiele nie zrozumiesz z tej książki, ale coś może zaświta w mózgownicy, a to już coś! )Powiem tak, na początku, czyli pierwsze kilka lat na giełdzie, gdy będziesz zarabiał, będziesz pewnie sądził, że to wynik Twojego doświadczenia, ale to bzdura, i lepiej od razu się do tego przyznać, bo to skróci drogę nauki. Ogólnie, musisz przyznawać się do porażek, to klucz, i miej pokorę w sobie, ale nie wiem, czy możesz się tego nauczyć bez praktyki, głównie tych złych, gdy giełda przewiezie Cię kilka razy, a Ty nie będziesz wiedział co robić ;) To normalne, wtedy właśnie najwięcej powinieneś się uczyć! Zła wiadomość, większość ludzi nie umie albo nie chce wyciągać wniosków ze swoich porażek ( w jakimś stopniu może jest to uwarunkowane psychologicznie, strach przed sukcesem, warto się głęboko zastanowić nad sobą! Czy chcesz w ogólę zarobić kupę kasy, czy jesteś gotowy na to? Na poziome świadomym pewnie tak, ale czy na poziomie podświadomym również? , to bardzo ważne pytanie! Wielu ludzi, woli być biednych, bo będąc bogatymi,mieliby poczucie winy, niestety, to kultura w której żyjemy, wrzuciła niektórym do głowy, że pieniądze to zło, a tymczasem bieda to faktyczne zło! ). Mógłbym jeszcze wiele pisać, ale mi się po prostu nie chce, wybacz ;) Z bardziej praktycznych książek polecam "podstawy spekulacji" Bulkowskiego, z psychologii zaś "Giełda wolność i pieniądze Poradnik spekulanta" - Tharp Van K.
      Życzę sukcesów, i pamiętaj, że giełda to nie praca z rynkiem, tylko przede wszystkim praca nad sobą, to nie tyle gra intelektualna, lecz emocjonalna, dlatego pracuj nad swoimi emocjami. Medytacja bardzo pomaga ! Pamiętaj, ego schowaj do kieszenie, bo czy chodzi o to byś miał rację ? Nie! Chodzi o to abyś zarobić pieniądze, jest to po prostu taka działalność, i ona również czasami straty przynosi, i należy to zaakceptować. I bądź jak żołnierz, miej swoją strategię, i podążaj wg. jej wytycznych, a masz szansę przetrwać. No i Stop loss, to taka drobnostka, która pozwoli, by Twój portfel miał się dobrze.
      Nigdy się nie poddawaj, ale wyciągaj wnioski !!!

      Usuń
    2. Ja się mogę pod tym tylko podpisać - najlepszą nauką jest praktyka ;)

      Usuń
  2. Ja przez dwa lata borykałem się z giełdą, aż tu trafiłem i po kolejnym roku zacząłem bardziej stosować strategię Daniela z portfela "byków" dzięki czemu w ostatnim roku pierwszy raz zakończyłem rok na plusie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że naprowadziłem i życzę dalszych sukcesów ;)

      Usuń
  3. Dodam od siebie, że giełda jest najlepszym pracodawcą na świecie- gdyż tu niezależnie od tego co się na świecie dzieje rynek finansowy zawsze jest obecne (a jak zamkną na tydzień w np. Polsce, mozna się przenieść do USA, jak zamkną również tam to np. do Japoni itd.). Przy tym giełda nawet w trakcie bombardowania w II wojnie światowej była w piwnicach miasta otwarta ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od kilku lat próbuję swoich sił na giełdzie, z początku mocno hobbistycznie, dziś trochę bardziej świadomie (między innymi dzięki takim blogom). Co prawda do utrzymywania z giełdy mi daleko i wcale do tego nie aspiruję, jednak przyjemnie się patrzy na pozytywny bilans któryś miesiąc z rzędu :) Coś w tym jest, że giełda jest świetnym pracodawcom.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog. Lubię w wolnych chwilach przeglądać blogi o podobnej tematyce. Jestem pod ogromnym wrażeniem. I polecę tą stronkę swoim znajomym.

    OdpowiedzUsuń