Translate my BLOG

niedziela, 16 września 2018

Byki vs. Niedźwiedzie, a Ty po której stronie stoisz?

Odwieczna walka pesymistów z optymistami giełdowymi, w którym obydwie strony za wszelką cenę chcą przekonać do swojej racji. Chodzi dokładnie o sygnały, które zapowiadają zakończenie bądź kontynuację trwającego cyklu gospodarczego, czyli walka pomiędzy hossą a bessą... 

Bardzo rzadko przeglądam różnego rodzaju fora lub grupy dyskusyjne związane z rynkami finansowymi - związane jest to z bardzo dużą ilością szumu informacyjnego, które często zniekształcają rzeczywistą sytuację giełdową. Jednak w ramach tego wpisu wybrałem się na "ekspedycję po internecie" w którym wyszukałem najczęściej pojawiające się argumenty obydwóch stron - uważam, że dla pełnego obrazu zawsze warto poznać zdanie przeciwne do własnego i w dzisiejszym wpisie zamieszczę "wiecznie trwającą walkę" pomiędzy Bykami a Niedźwiedziami:



NIEDŹWIEDZIE: "Obecna sytuacja rynkowa jest silnie przewartościowana i kolejny kryzys spowodowany przez największe w historii zadłużenie świata, będzie najgorszym kryzysem naszego pokolenia."

BYKI: "Prawda, że mamy obecnie największe (nominalnie) zadłużenie w historii, jednak po uwzględnieniu inflacji gospodarka w świecie już wielokrotnie była wyżej zadłużona niż obecnie, jednak nie jest to argument na to, że obecna hossa będzie dalej kontynuowana, chodzi bardziej o to, że kolejny kryzys (bo prędzej czy później on przyjdzie) wcale nie będzie najgorszy. Dodatkowo warto również pamiętać, że oprócz najwyższego (nominalnie) zadłużenia mamy po drugiej stronie najwyższe (również nominalnie) bogactwo w dziejach ludzkości."

Mój komentarz: osobiście uważam, że byki w tej kwestii mają większą rację - wysokie zadłużenie, to nie jest coś co mamy pierwszy raz, a spojrzenie również na drugą stronę (że oprócz największego zadłużenia, mamy zarazem największe bogactwo) uważam za bardzo ciekawym dopełnieniem całego obrazu gospodarczego. Można iść dalej i twierdzić, że skoro mamy tak wysokie bogactwo, ew. krach giełdowy może zostać "złapany" właśnie przez nich...


NIEDŹWIEDZIE: "Trwająca hossa na giełdzie jest najdłuższą i największą hossą w historii, dlatego też kolejna bessa stoi tuż za rogiem"

BYKI: "Trwająca hossa wcale nie jest najdłuższą i największą hossą w historii, obecnie jesteśmy w 10 roku byka, a dłuższym i (większym) rynkiem byka były chociażby lata 1949-1962 lub 1987-2000."

Mój komentarz: w tym przypadku również jestem po stronie byków - z drugiej strony wszystko zależy od tego jak definiujemy hossę. Na ten temat już kilkakrotnie się wypowiadałem i w analizie SP500 troszkę dokładniej to omówiłem. Dla optymistów znalazłem ciekawy wykres, który również potwierdza tą postawę:


Jednocześnie muszę zwrócić uwagę (tu pesymiści poczują przewagę) na to, że procent nie jest procentowi równy i należy też pamiętać, że powyższe dane mogą troszkę zniekształcić informacje, chodzi o to, że po np. 50% spadku potrzebujemy 100% wzrostów aby odrobić tą przecenę. Drugim interesującym wykresem może być ten, który w czerwcu wstawiałem na fanpage bloga na fb, link: SP500 od 1982 roku. Także obecna hossa oczywiście wcale nie jest najdłuższą i największą w historii, jednocześnie nawet jak za kilka lat uzyska status najdłuższej i największej hossy, to równie dobrze może jeszcze poprawić ten wynik ustanawiając nowy rekord. Więc argument "bo już długo rośnie" nie jest argumentem, że wkrótce spadnie.


NIEDŹWIEDZIE: "Wskaźnik Shillera (za którego dostał Nobla) stoi na poziomach zbliżonych z 1929 roku co jest trzecim najwyższym poziom w historii, oznacza to że rynki są silnie przewartościowane"

BYKI: "Zyski spółek (które służą za podstawę obliczania wskaźnika) są przez kryzys z 2008 roku mocno zaniżone. Jednocześnie niskie stopy procentowe (które z ujęcia historycznego mimo ostatnich podwyżek nadal są bardzo nisko) przyczyniają się do "podbijania" ceny wszystkich aktywów, co znaczy nadal mamy potencjał wzrostowy."

Mój komentarz: dla osób, które pierwszy raz słyszą o wskaźniku Shillera: jest to wskaźnik kalkulowany jako iloraz indeksu SP500 oraz średnich zysków na akcję (EPS) z ostatnich 10 lat wraz z uwzględnieniem inflacji. W tym przypadku przyjąłbym bardziej postawę niedźwiedzi, mimo że wskaźnik ma w sobie kilka wad jak chociażby zniekształcenia spowodowane przez obecnie trwającą politykę spółek, gdzie firmy poprawiają sobie wyniki na akcję skupując własne akcje. Mimo tego wskaźnik w ujęciu historycznym bardzo dobrze pokazywał, kiedy rynki są przewartościowane. Należy też dodać, że sam wskaźnik nie jest indykatorem zbliżającego się kryzysu a bardziej informacją, czy obecna wycena rynkowa z ujęcia historycznego jest wysoka. Oznacza to, że dla długoterminowego inwestora możliwe, że otrzyma on jeszcze lepsze poziomy do zaangażowania się w rynek niż gdyby robił to dzisiaj (przy zakupie całego rynku). Jednak należy też pamiętać, że dla niższej wyceny rynku, rynek wcale nie musi spaść - jeśli wyniki spółek wzrosną szybciej niż ich wycena, giełda mimo nowych historycznych szczytów może być wyceniana niżej niż np. dzisiaj (przykład 2015 roku gdzie wycena spółek była wyższa niż obecnie i to mimo, że mamy teraz nowe historyczne szczyty). Dla pełnego obrazu poniżej dodaję wykres tego wskaźnika:



NIEDŹWIEDZIE: "Największy inwestor naszych czasów Warren Buffett nigdy nie miał tak dużej gotówki niezaangażowanej w spółki,. Podobnie George Soros, który w przeciwieństwie do Warrena Buffet również spekuluje na spadki kursu i stawia obecnie ogromną wartość swojego portfela na krach amerykańskiej giełdy"

BYKI: "Warren Buffet nigdy nie posiadał tak dużej gotówki niezaangażowanej w akcje ponieważ nigdy wcześniej nie posiadał tak wielkiego portfela. Buffett jest inwestorem antycyklicznym i przy trwającej hossie zbiera z dywidend ogromną gotówkę, którą następnie inwestuje w okresach słabości rynkowej. George Soros na krach amerykańsiego rynku stawia od kilku lat, co roku to samo aż w końcu się wstrzeli i ponownie będzie "świętowany" jako guru inwestycyjny...

Mój komentarz: odnośnie rekordowej gotówki w portfelu Warren'a Buffett - najpierw należy sprawdzić jaki procentowy udział wartości portfela stanowi właśnie ta gotówka. Tak jak byki wspomniały - Buffett nigdy nie posiadał tak dużego portfela jak obecnie i ogromna niezaangażowana gotówka w relacjach procentowych może się okazać, że jednak się nie spodziewa tego "krachu", gdyż większą część dalej angażuje w akcje. Duzi inwestorzy muszą kwartalnie zgłaszać jakie decyzje inwestycyjne na rynku akcji ostatnio podejmowali i tak możemy bardzo łatwo sprawdzić jaki procent w portfelu Warren'a Buffett stanowi ta gotówka: jest to to 33%. Nie uznałbym to za dużą wartość, gdyż np. w 2006 roku gotówka Warren'a Buffett stanowiła 40% wartości portfela, podobno w 2000 była to jeszcze większa część (dokładnych danych nie znalazłem). Podobnie to wygląda przy portfelu Georg'a Soros - odpowiedź na "dlaczego George Soros co roku stawia ogromną wartość na krach i mimo tego należy do najbogatszych ludzi na świecie" jest bardzo prosta. Również on ma obowiązek zgłaszania jakie decyzje inwestycyjne podejmuje i tak wszyscy mają wgląd do jego portfela. George Soros od już długiego czasu jest "mega long", oznacza to że agresywnie uczestniczy w wzrostach na giełdzie. Wiadomości, że Soros oczekuje krachu ponieważ stawia X mld. $ na krach giełdy się tylko lepiej sprzedają, a jego transakcje na spadek kursu przez wysokie zaangażowanie w wzrost są tzw. transakcjami hedge, które w przypadku ruchu przeciwnego zabezpieczają jego portfel przed większą stratą.


Powyższe cztery argumenty byków oraz niedźwiedzi najczęściej pojawiły się w dyskusjach o własną rację. Osobiście staram się nie przyjmować twardo tylko jednej postawy, ale zauważam że na giełdzie do inwestycji długoterminowych przyjmuję więcej postawę byczą. Może związane jest to z moim horyzontem czasowym, w którym te inwestycje dokonuję - nie interesuje mnie sytuacja gospodarcza za rok lub dwa, tylko bardziej za 10 i więcej i ze względu na długookresowy wzrost gospodarczy uważam, że za te ponad 10 lat rynki będą stały wyżej niż obecnie. Przy tradingowym podejściu wygląda to podobnie - w takim przypadku obecna sytuacja rynkowa jest drugorzędna. Jeśli giełdy rosną partycypuję we wzrostach, jeśli spadają partycypuję w spadkach pozycjonując się w odpowiedni sposób.

Jaka jest Twoja postawa rynkowa? Czy mimo nowych corocznych historycznych szczytów w USA regularnie dokonujesz nowych transakcji inwestycyjnych czy jednak czekasz na spadek kursu celem wejścia po "lepszej cenie"?

4 komentarze:

  1. Dobre spojrzenie na rynek - mimo wzrostów na giełdzie zyski spółek mogą wyprzedać obecną wycenę i mimo historycznych szczytów rynki mogą być tańsze niż kiedy stały rok, dwa lata temu niżej. Mało osób o tym pamięta. Dobrze, że ktoś o tym pisze. Osobiście mimo wszystko jestem pesymistą, ale wiem że na długą metę będą wzrosty. Jeśli więc się angażować w rynek to najlepszym momentem jest właśnie natychmiast - jak sam Buffett mówi timing na rynku jest bardzo trudny i nie warto próbować znaleźć najlepszy moment wejścia/wyjścia bo na długą metę i tak ono jest drugorzędne, lepiej jest być po prostu zaangażowanym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Większość to pesymiści, dlatego też rynek rośnie i dlatego też tylko mniejszość (optymiści) zarabia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pesymistyczne wiadomości się lepiej sprzedają. Przez to też większości narzucana jest postawa medialna i ludzie już podświadomie przyjmują postawę niedźwiedzią.

    OdpowiedzUsuń