Translate my BLOG

poniedziałek, 2 lutego 2015

Czy zbliża się powtórka z wielkiej depresji lat 30 XX wieku?

Obecna sytuacja gospodarcza w wielu aspektach niestety przypomina lata 20 XX wieku - okres w którym gospodarki świata przeżywały swój złoty czas, by następnie w latach 30 odnotować największe załamanie w współczesnej gospodarce. Podobieństwa zaczynają się już w polityce monetarnej banków centralnych, zarówno w latach 20 jak i obecnie na rynku występuje duża nadpodaż pieniądza, obecny stan prowadzenia takiej polityki obrazuje poniższy wykres:


Warto dodać, że zarówno w latach 20 jak i w ostatnich, banki udzielają kredyty bez pokrycia co w 2008 roku spowodowało załamanie na rynku nieruchomości i kryzys finansowy. Przy tym szukając rozwiązania kryzysu centralne banki postanowiły powtórzyć politykę z lat 20 - efekt widzimy dzisiaj. Jednak utrzymywanie niskich stóp procentowych oraz "dodrukywanie" pieniędzy to niestety rozwiązanie krótkookresowe z czego też wszyscy zdają sobie sprawę... Jeszcze podczas uroczystości obchodów dziewięćdziesiątych urodzin Miltiona Friedmana w 2002 roku Ben Bernanke przyznał, że wielki kryzys lat 30 spowodował FED i drugi raz tego z pewnością nie powtórzą... no cóż zmiana sytuacji gospodarczej "zmusza" do powtórzenia błędów.

Kolejnym przerażającym podobieństwem jest silny spadek cen surowców (w tym produktów rolnych), który w dłuższym okresie znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia deflacji (obecna walka z niską inflacją powiązana jest mnz. właśnie z spadkami w ostatnich miesiącach cen surowców). Prawie dokładnie to samo mieliśmy ok. 85 lat temu.

Niestety ostatnie (małe) bańki (2000 i 2007) zostały zażegnane dmuchając kolejną jeszcze większą bańkę - prof.  Erich Streissler w „Wirtschafts Blatt” pisze: "kryzys z roku 2001 został przesunięty w czasie na skutek rozluźnienia polityki pieniężnej i fiskalnej, a w roku 2008 wybuchł z ogromną siłą” - dodałbym, że po 2009 "przesunięty" został po raz drugi dopompowując kolejne miliardy w rynek... 

Jak pokazała historia ogromne zwiększanie podaży pieniądza (jak to teraz robią banki) to jedynie dmuchanie balona, który pęka najczęściej wraz pierwszymi obniżkami stóp procentowych (pękł po obniżce w 1929 jak i w naszej najmłodszej historii w 2000 oraz 2007). Niestety całość funkcjonuje tylko do danego czasu i to co teraz się dzieje, to w dalszym ujęciu przygotowania do reformy walutowej. 

7 komentarzy:

  1. uwielbiam takie czarnowidztwo

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie "czarnowidztwo" a raczej wynik działania "2+2" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W pełni się zgadzam, jednak najpierw powinniśmy doświadczyć krachu jeszcze większego niż w 2002 i w 2007 oraz deflacji. Następnie rozpoczęcie mega dodruku (kilka razy większy) niż w ostatnich latach, a dopiero potem reset systemu.

    http://myalterfinance.blogspot.com/2015/01/ostatnia-era-dolara-prognoza-dla-eurusd.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A od kiedy wzrosty cen złota w takim razie? Dopiero od 2018/2020 z poziomów 500-700 USD?

      Usuń
    2. Ja myślę, że złoto osiągnęło juz swoje dno i w ujęciu kilku letnim wzrośnie do historycznych szczytów.

      Usuń
    3. Jesli bedzie deflacja, zgodnie z wielkim cyklem Kondratiewa, to zloto takze zejdzie ponizej 1000 USD/oz. Moim zdaniem slabe rece czekajacych na upadek systemu musza oddac zloto bankierom, zanim zacznie ono rosnac w cenie.

      Usuń
  4. Najgorsze, że przeciętny Kowalski nawet sobie nie zdaje z tego sprawę, że wszystko co widzi za oknem powstało przez "tani pieniądz". Podobieństw do 1929 jest więcej - chociażby rentowność obligacji jak i niepokój na Ukrainie oraz niebezpieczeństwo ze strony terrorystów islamu (chociaż miejmy nadzieję, że to się nie rozgotuje). Reset systemu jest potrzebny - w ujęciu dziesięcioleci mamy hossę pokoleniową i krach oraz deflacja byłaby zdrowym czynnikiem gospodarczym. Niestety po drodze wiele gospodarstw, firm i państw będzie musiało krwawić i miejmy nadzieję, że wyjście z nadchodzącego "horroru" będzie lepsze niż te w latach 30...
    Jednak póki co kula śnieżna się turla i należy turlać się z nią, a jak krach przyjdzie to raczej wszyscy o tym będziemy widzieć - wtedy szybko zmienić stronę i rosnąc razem ze spadkiem na rynkach.

    OdpowiedzUsuń