Translate my BLOG

czwartek, 28 listopada 2019

Varta AG (VAR1)

Jak wykorzystać trend na jak najdłużej?
28.11.2019

Dzisiejszy wpis odnosić się będzie do aktywnego handlu na giełdzie czyli do tradingu. Problem jaki dzisiaj opiszę wiąże się z przetrzymywaniem rosnących zysków z pozycji. Jako zwolennik podążania za trendem do najważniejszej części w mojej strategii należy utrzymywanie się w trendzie na jak najdłuższy okres czasowy. Jest to jedna z najtrudniejszych części w pracy - większość osób po prostu zbyt wcześnie księguje swoje zyski.

Rozwiązanie tego problemu znalazłem w średnich kroczących, które pokazują mi charakter danego trendu. Duża część uczestników rynków źle wykorzystuje to narzędzie, gdyż trzymają się wcześniej zaprogramowanych okresów (np. 50, 100 lub 200 okresowa średnia krocząca) co w większości nie przynosi oczekiwanych rezultatów - one wtedy tylko wygładzają trend, ale "dobrych" sygnałów transakcyjnych nie przynoszą, dlatego ważne jest aby odnaleźć taką średnią, która "współgra" z wykresem.

VAR1 28.11.2019 - 109,8 € 

Powyższy wykres to historia kursu niemieckiej akcji Varta AG z średnią EMA38 dla wykresu dziennego. Szukając odpowiedni okres średniej dla spółki, szukam takiej średniej, która w co najmniej trzech punktach (w trwającym trendzie) wyznaczyła punkty zwrotne. Dla naszego przykładu moment odnalezienia tej średniej mamy więc najwcześniej w punkcie czwartym i od tego momentu mogę na jej podstawie dokonywać transakcji. 

Odnaleziona średnia wskazuje charakter trendu, a to oznacza że moment zejścia kursu akcji poniżej niej to pewna zmiana tego charakteru, tzn. trend wzrostowy może się dalej utrzymać, ale jak bardzo się zmieni, tego nie wiem. Ponieważ handluje w oparciu o obecne dane zmiana tego charakteru oznacza dla mnie nowe warunki transakcyjne. Dlatego wykorzystując średnią należy "słuchać" co ona nam przekazuje, a dla nie wejścia w pułapkę fałszywego zejścia ceny poniżej niej można wykorzystać dodatkowe narzędzia wspomagające, jak np. "price action".

Dla zwiększenia precyzji oraz dodatkowych potwierdzeń schodzę do niższych interwałów i w oparciu o dodatkowe dane szukam dokładny moment zakupu/sprzedaży:

VAR1 28.11.2019 - 110 € (H1)

Powyżej wykres w ujęciu godzinnym (jedna świeca zawiera w sobie 60 minut handlu). Zielona przerywana linia pokazuje mój dokładny poziom zakupu- na wyższym interwale (dziennym) cena zbliżyła się do średniej, dodatkowo pojawiły się długie dolne cienie co sugeruje aktywność kupujących na tych poziomach cenowych. Informacje te wraz z połączeniem na niższym interwale czasowym służyć mogły jako potwierdzenie - "odbicie" na cieniach świec od średniej, po tym spadek zmienności (konsolidacja) i wybicie z tej konsolidacji jako sygnał przyłączenia do głównego trendu (wzrostowego). Moje wejście wypadło krótko przed tym wybiciem (spekulowałem na wyjście górą wcześniej - szczęście, że nastąpiło bardzo krótki czas później). Początkowe zlecenie obronne znajdowało się więc poniżej średniej oraz dolnych cień świec. Osoby, które agresywnie zarządzają swoją pozycją mogą zabezpieczyć się przed odwróceniem pozycji do stratnej, ja pozostaję przy pierwotnie ustawionym "stopie" gdyż chcę uczestniczyć w trendzie na możliwie jak najdłużej. Wraz z kontynuacją wzrostów średnia krocząca będzie wspinać się do góry, co można później wykorzystywać do "piramidowania pozycji" (zwiększania zaangażowania) oraz zleceń obronnych (dla potwierdzenia zlecenie obronne lubię łączyć z "price action").

Powyższy opis, to przykładowa strategia prowadzenia pozycji. Więcej szczegółów odnośnie tego kiedy dana średnia może "tracić na znaczeniu", przykładowe transakcje, sposoby zabezpieczania i wiele więcej omawiam w swojej książce - przedsprzedaż ustalona została na luty/marzec 2020.

wtorek, 26 listopada 2019

Quality Leveraged (WFATTRADER)

Osoby, które mnie juz troszeczkę dłużej śledzą wiedzą, że pracuję również jako portfolio manager i odpowiedzialny jestem za skład i strategię zarządzania portfelami, którego udziały w ramach certyfikatu można zakupić na giełdzie. Mój zarobek na nich w pierwszej linii zależny jest od samej wartości certyfikatu, gdyż obracam w nim swoimi własnymi pieniędzmi. Dodatkowo za zarządzanie  nimi otrzymuję prowizję od zainwestowanej w nich kwotach. Różnica w stosunku do klasycznych funduszy inwestycyjnych polega na tym, że prowizję tą otrzymuję tylko w momencie wygenerowania dodatniej stopy zwrotu. W przypadku wygenerowania ujemnej stopy zwrotu ja nic na tym dodatkowo nie zarobię.

Dzisiaj, krótko podsumuję moje wyniki portfela Quality Leveraged (symbol: WFATTRADER) w którym obracam dodatkowo produktami lewarowanymi (w tym opcje, kontrakty ale i akcje oraz fundusze ETF):

Quality Leveraged 26.11.2019 - 115,06 €


Mimo, że jest to najbardziej agresywny portfel, którym zarządzam, ochrona kapitału pozostaje na pierwszym miejscu i tak dotychczasowe maksymalne odsunięcie jego wartości nie przekroczyło 10%, a jego obecna stopa zwrotu (po niecałych 6 miesiącach) wynosi ok 15%

Jako, że jest to produkt notowany na giełdzie wszystkie moje transakcje wraz z obecnym jego składem można sprawdzić - wystarczy wejść na stronę emitenta (Lang & Schwarz) lub stronę giełdy, gdzie go można kupić (Stuttgart) oraz na każdym innym portalu finansowym, który umożliwia wgląd do notowań na tym rynku. Dla osób, które nie poruszają się tak płynnie po niemieckojęzycznych stronach, niżej zamieszczam jego obecny skład oraz historię transakcji:

piątek, 22 listopada 2019

McCormick & Company (MKC)

Nie każda "droga" spółka jest kandydatem do kupna na teraz. Czasami po prostu warto poczekać na lepsze poziomy.
22.11.2019

Moje ostatnie dwa wpisy (link1: analiza spółki, link2: wycena firmy) odnosiły się do moich doświadczeń w których wynikło, że największe zyski osiągam spółkami, które w dniu zakupu można uznać za fundamentalnie drogie. Patrząc czysto statystycznie kupowanie "drogich" spółek przynosi większe zyski niż zakup tych "tanich". Brzmi paradoksalnie ale jest logiczne, gdyż to właśnie nie obecna wycena firmy odpowiedzialna jest  za nadchodzący zysk, tylko przyszłe oczekiwania co do dalszej perspektywy.

Koncentrowanie się na samej wycenie spółki nie jest wystarczające. Dla znalezienia obiecującej inwestycji należy uwzględnić więcej kryteriów. Przy inwestycjach długoterminowych mogą to być dodatkowo stabilność modelu biznesowego, tzn. czy wyniki finansowe również w okresie słabszej koniunktury nie powodują poważnych kłopotów finansowych firmy, stabilność długoterminowego trendu, maksymalne obsunięcie wartości kursu akcji, konkurencyjność spółki itd.

Jako przykład obiecującej i drogiej (ale troszkę za drogiej) spółki może posłużyć McCormick & Company. Nadrzędnymi kryteriami w wyborze były: stabilność długoterminowego trendu wzrostowego, niskie maksymalne obsunięcia wartości kursu akcji (max drawdown tylko lekko przekroczyło 40% - z blisko 38 lat!), długa historia dywidendowa, w której spółka od min. 25 lat nieprzerwanie rok w rok zwiększa wypłatę (w naszym przypadku dywidenda rośnie nieprzerwanie od 1987 roku, czyli od 32 lat), wskaźnik wypłaty zysków poniżej 50% (MKC na dywidendę przeznacza 41,9% swoich zysków) i kapitalizacja rynkowa w przedziale 20-50 mld. $ (MKC "waży" 22,2 mld. $). Poniżej wykres notowań spółki od 1981 roku:

MKC 22.11.2019 - 167,3 $

McCormick & Company jest największym na świecie producentem przypraw kuchennych, która zatrudnia 11600 pracowników. Jak już wcześniej opisywałem sam poziom wyceny dla inwestycji długoterminowej jest drugorzędny (pod względem statystycznym kupowanie spółek uznawanych za "drogie" przynosi wyższe stopy zwrotu od tych uznawanych za "tanie"). Jednak dla oceny czy obecny kurs jest atrakcyjny (gdyż mimo tego skrajnie przewartościowanej spółki nie opłaca się kupować) warto posłużyć się średnią wyceną firmy z ostatnich kilku lat. Jako wskaźnik wyceny może służyć np. P/E (ang. Price to Earnings) - jest to jedna z najprostszych metod wyceny. McCormick & Co. ten wskaźnik ma obecnie na poziomie 31,4, przy tym jego średnia z ostatnich 5 lat wynosi 24,9. Oznacza to, że z historycznego ujęcia aktualna wycena znajduje się na ponadprzeciętnie wysokim poziomie i można oczekiwać, że kurs w kolejnych miesiącach doświadczy korekty wracając do swojej średniej. Czyli obecna wysoka wycena spółki nie jest w tym przypadku argumentem zakupu. Tym bardziej, że dynamika wzrostowa wyników finansowych wskazuje nam, że do czynienia mamy z spółką rozwiniętą - ta dynamika nie jest wysoka co też oznacza, że przy tym tempie wzrostów za przyszłe zyski płacimy zbyt dużo (inwestując na giełdzie płacimy za przyszłe wyniki finansowe spółki). Spółka ta znajduje się na mojej prestiżowej liście "Najlepszych Spółek Świata" i jeśli doświadczy troszkę większej korekty (pod względem wyceny stanie się bardziej atrakcyjna) może jako defensywny tytuł przyłączyć do mojego portfela inwestycyjnego.

Należy też pamiętać, że atrakcyjność wyceny może również wzrosnąć w przypadku dalszych wzrostów kursu akcji. Taki efekt uzyskamy kiedy wyniki finansowe firmy wzrosną więcej niż cena akcji. Oczywiście dla inwestora wtedy lepiej było "wchodzić" kiedy sama wycena była wyższa (wyższa wycena mimo niższego kursu akcji) - czasami lepiej wcześniej kupić przy wyższej wycenie, niż później kiedy kurs akcji stoi wyżej przy niższej wycenie. Bardziej szczegółowe podejście do inwestycji długoterminowej na różnych przykładach omawiam w swojej książce - przedsprzedaż ustalona została na luty/marzec 2020. Więcej danych do firmy zamieszczam poniżej:

czwartek, 21 listopada 2019

Wirecard (WDI)

Przykład zakupu "drogiej" spółki i nie zwiększania pozycji kiedy jest "tania" 
21.11.2019

Po ostatnim wpisie, w którym napisałem "dlaczego nie kupuję spółek niedowartościowanych i dlaczego zamiast tego wolę te pozornie drogie"  dostałem trochę wiadomości od osób, które albo dziękowali za bardziej odmienne (w stosunku do tradycyjnych opinii rynkowych) zdanie, albo kontrargumentowali tym, że mój punkt widzenia "przypomina ładowanie się w bańki spekulacyjne". Część osób powoływało się na różne badania, które moją opinię przeczą, część argumentowała tym, że komputery nie "zlikwidowały" ludzkie emocje i do sytuacji w której spółka staje się "nieuczciwie" niedowartościowana nadal dochodzi i warto to wykorzystywać do zakupów.

Jako pierwsze dziękuję za podzielenie się własnymi przemyśleniami na ten temat. Uważam, że zawsze warto poznawać różne przekonania rynkowe. Należy pamiętać, że nie giełdzie nie mamy takiego czegoś jak "fakty", mamy tylko "opinie". Również moje zdanie jest tylko opinią.

Ze względu na bardzo duży feedback rozszerzę ostatni wpis o konkretny przykład, który może troszeczkę rozjaśni dlaczego akurat w taki sposób podchodzę do swoich inwestycji. Przykład jakim się posłużę to moje realne transakcje o których informowałem na blogu oraz na fanpage'u blog na FB. Więc całość można zweryfikować - przypomnę, że analizy do konkretnych spółek robię zawsze w tych samych postach, tak aby weryfikację tą ułatwić, tzn. nie trzeba szperać po blogu aby je znaleźć, wystarczy przesunąć wpis do poprzedniej aktualizacji, która wydzielona jest przerywanymi liniami. Sama informacja zakupu/sprzedaży również widoczna jest w danym wpisie w komentarzach.

Przechodząc do mojego przykładu, najpierw krótkie przypomnienie historii transakcji: akcjami Wirecard po raz pierwszy zainteresowałem się w drugiej połowie 2017 roku. Spółka w tamtym czasie nie była jeszcze tak powszechnie znana jak dzisiaj, a moją uwagę przykuły stabilny zwyżkujący trend kursu akcji oraz wysoka dynamika wzrostowa wyników finansowych. W końcu w styczniu 2018 roku nabyłem pakiet akcji (w dniu idealnego szczytu na amerykańskim rynku, który dokładnie po moim zakupie doświadczył największy spadek od ponad 3 lat). Moment zakupu pod względem timingu ogólno-rynkowego nie był więc optymalny, tym bardziej że sama wycena akcji była wtedy bardzo wysoka. Mimo tego pozytywny trend spółki został utrzymany i tak po oficjalnym ogłoszeniu, że Wirecard awansuje do indeksu DAX sprzedałem połowę swoich udziałów (o czym również informowałem):

WDI 21.11.2019 - 117,15 € 

Historia mojej transakcji była więc bardzo pozytywna. Przyznam również, że trafienie niemalże idealnego szczytu sprzedaży połowy udziałów było czystym przypadkiem. Może troszkę moja analiza pomogła ten szczyt trafić, ale powtórzenie tego nie będzie takie łatwe, więc sukces przypisuję przypadkowi. 

Jak już wspomniałem moment w którym zdecydowałem się na zakup wystąpił w dniu kiedy ich wycena była bardzo wysoka, a jeśli wycena jest wysoka to oznacza, że akcjonariusze wkładają w nią spore nadzieje i przyjąłem przekonanie, że jeśli dana spółka jest tak wysoko wyceniana, to muszą ku temu być jakieś powody, bo w końcu nie rośnie bez powodów. Do chwili mojego zakupu pozytywne oczekiwania były przez wyniki finansowe spółki realizowane i założyłem, że to się utrzyma. Gdybym ale sugerował się wtedy wysoką wyceną akcji, spółki bym nigdy do portfela nie nabył, a to oznacza, że nie zarobiłbym na nich te 100%, które uzyskałem już we wrześniu 2018 roku (po 8 miesiącach od chwili mojego zakupu).

Dzisiaj kurs spółki wrócił do poziomów przy których uznawana może byś za niedowartościowana - mimo dalszych wzrostów wyników finansowych cena akcji spadła. Spadek ten spowodowany jest zarzutami przez jednego z dziennikarzy prestiżowej gazety Financial Times (chodzi o podejrzenia w manipulacji bilansem, który ale odnosi się do "podniesienia" swoich zysków o skromne kilka procent w ujęciu rocznym). Ponownie dochodzę więc do wniosku, że jeśli cena akcji jest (teraz) "tania" to muszą ku temu być jakieś powody i dlatego nie odnawiam swojej pozycji, tylko czekam aż kurs akcji ponownie zacznie wspinać się do góry. Kiedy to nastąpi wycena spółki prawdopodobnie będzie już znacznie wyższa, ale ponieważ nie wiem jak długo akcje swój status "niedowartościowanej" będą jeszcze utrzymywać, nie wchodzę w to teraz, tylko czekam na wzrost.

Takie podejście wymaga zaakceptowania, że nigdy nie kupię idealnego dołka, jednak dla regularnego i stabilnego zarabiania trafienie tego dołka nie jest mi potrzebne. Przyklad Wirecard nie jest wyjątkiem - po przeanalizowaniu moich transakcji zauważyłem, że największe zyski generuję spółkami, które w dniu ich zakupu można uznać za "drogie". Ponownie więc podkreślę, że warto się zastanowić dlaczego to dana spółka jest teraz niedowartościowana lub przewartościowana - to przyszłe oczekiwania odpowiedzialne są za wyniki, a nie obecny poziom wyceny.

wtorek, 19 listopada 2019

Dlaczego nie kupuję spółkek niedowartościowanych i zamiast tego wolę te pozornie drogie

Dzisiejszy wpis jest krótką zapowiedzią oraz uzupełnieniem jednego z tematów, które omawiam w książce - przedsprzedaż ustalona została na luty/marzec 2020.

Bardzo duża część inwestorów koncentruje się głównie na spółkach, które uznawane są za "niedowartościowane". Takie podejście zdaje się być słuszne, tym bardziej, że największy inwestor naszych czasów (Warren Buffett) swój majątek zawdzięcza głównie spółkom, które to właśnie w czasie jego zakupu były fundamentalnie "tanie".


Problem jaki dzisiaj ma (współczesny) inwestor to ten, że mierzy się z setkami tysięcy innych inwestorów, którzy w ten sam sposób próbują odnaleźć okazję inwestycyjną. Chwila moment, ale czy za czasów młodości Warrena Buffett było inaczej? No właśnie tak - było inaczej!

Dawniej dostęp do informacji był mocno utrudniony i dla zdobycia przewagi nad rynkiem trzeba było poświęcić na to sporo czasu. Internetu nie było, więc aby zdobyć np. wgląd do bilansu spółki, należało wybrać się do miejskich bibliotek, czyli do miast w których dana firma miała swoją siedzibę. Oczywiście można było również wysłać prośbę o przesłanie tych informacji listownie, jednak nie dość, że kosztowało to bardzo dużo czasu to dwa nie było gwarancji, że takowy list w ogóle trafi do odpowiedniego działu. Kiedy te opory zostały pokonane, pojawiał się kolejny - otrzymane w ten sposób informacje zawarte były na kilkuset stronach, a przypomnę komputerów do pomocy w przefiltrowaniu danych nie było. Jeśli już inwestor wszystkie progi przeszedł mogło się okazać, że przeanalizowana spółka nie nadaje się do inwestycji rozpoczynając zabawę od nowa.

Dzisiaj dzięki internetowi nasza praca stała się dużo prostsza, przez co też znalezienie niedowartościowanej spółki stało się dużo trudniejsze, gdyż teraz daną firmę nie analizują jednostki, a setki tysiące ludzi co oznacza, że aby odnaleźć niedowartościowaną firmę musimy coś zauważyć czego masy inwestorów przed nami nie zauważyło. Narzędzia wspomagające odbierają nam mnóstwo czasu i pracy - na załączonych zdjęciach tylko jedna z możliwości selekcji spółek, przy których dawniej inwestor dla takich danych potrzebował miesiące czasu pracy. Dzisiaj jeśli dana spółka jest niedowartościowana to nie dlatego, że nie została zauważona, a dlatego że są ku temu jakieś powody.


Oczywiście mimo tego znajdą się spółki, które niesłusznie notują na tak niskich poziomach, ale nadal nie jest to dla mnie argument do kupowania i pojawia się kolejny powód dlaczego nie interesuję się spółkami niedowartościowanymi, a jest to ten że swój status "niedowartościowanej" dana firma może utrzymywać przez bardzo długi okres czasu. Jako inwestor nie chcę czekać aż ona przez innych zostanie zauważona i ponownie wróci do wzrostów. Wolę od razu po moim zakupie zarabiać, a to oznacza, że siłą rzeczy nabywam te uznawane za "drogie".

Możliwe, że wśród niektórych inwestorów takie podejście może spotkać się z oporem, gdyż oni od wielu lat "polują" na spółki niedowartościowane i są tym sposobem w stanie generować dodatnie stopy zwrotu, ale szczerze wątpię aby wyniki jakie tą metodą oni osiągali były znacznie lepsze od tych rynkowych (wystarczy spojrzeć na notowania takich spółek). Dlatego też zachęcam do porównywania swoich wyników do benchmarku i w przypadku kiedy faktycznie  osiągane wyniki są słabsze, pomyśleć czy nie warto odpuścić sobie pracę i nabyć fundusze ETF, które kopiują rynek.

Oczywiście "ślepe" kupowanie przewartościowanych (drogich) spółek też nie jest rozwiązaniem i nie każda spółka niedowartościowana (tania) jest zła -  dokładniejsze kryteria doboru firm i co przy inwestycjach długoterminowych jest dla mnie ważne omawiam w swojej książce - premiera już za kilka miesięcy.

niedziela, 17 listopada 2019

Teleperformance (TEP)

W jaki sposób dobieram spółki do swojego portfela tradingowego?

Powtarzającym się pytaniem jakie od czasu do czasu trafia do mojej skrzynki odnosi się do mojego stylu tradingu. Dokładny sposób w jaki do aktywnie zarządzanych portfeli dobieram spółki omawiam w swojej książce (przedsprzedaż ustalona została na luty/marzec 2020), więc dzisiaj tylko powierzchownie wymienię podstawowe kryteria jakie spółka powinna spełniać abym w ogóle się nią zainteresował:

1. Długoterminowy trend wzrostowy - traduje na akcjach, więc interesują mnie tylko trady pod wzrost (pozycje krótkie kosztują w utrzymaniu pozycji).
 
2. Stabilność trendu - niższa zmienność ułatwia zarządzanie pozycją, im bardziej wygładzony trend tym lepiej, można wtedy dodać średnie kroczące, które służą mi jako wyznacznik możliwych poziomów do wejścia/wyjścia z transakcji.

3. Możliwie niskie maksymalne obsunięcia kursu akcji - na tej podstawie mogę zająć pozycję w okresie słabości rynku. Jeśli przykładowo w minionych 10 latach kurs akcji tylko trzy razy doświadczył korektę, która lekko przekroczyła spadek ceny o 20% to na tej podstawie przy następnej podobnej wielkości spadków mogę spróbować to wykorzystać.

4. Duża płynność akcji - nie traduje spółki groszowe (w kursie akcji) oraz spółki z niską kapitalizacją rynkową (minimalna kapitalizacja rynkowa nie powinna być niższa niż 1 mld. $).

5. Rosnące przychody/obroty - przy już długo utrzymującym się trendzie, kryterium rosnących wyników finansowych przychodzi w parze. Jednak w wyjątkowych sytuacjach rosnący trend może być spowodowany innymi, nie uzasadnionymi w fundamentach czynnikami. Wtedy taką spółkę nie handluje.

6. Listing na amerykańskim, niemieckim, szwajcarskim, londyńskim, paryskim lub warszawskim parkiecie. Spółki z rynków wschodzących nie handluje. Jednak akceptuje tzw. ADR'y i jeśli np. Chińska spółka notowana jest na jednym z wymienionych parkietów to taką firmę również mogę do swojego portfela nabyć.

Powyższe kryteria to podstawy jakie muszą być spełnione, abym w ogóle na spółkę spojrzał. Dodam również, że najwięcej handluje w ujęciu wielu tygodniowym, co oznacza że zdarza się, że w portfelu posiadam kilkadziesiąt pozycji na raz. Daytrading nie praktykuję. Jako przykład poniżej jedna ze spółek, która takie kryteria spełnia:

TEP 15.11.2019 - 211,6 € 
 
Wykres przedstawia notowania akcji Teleperformance, która notowana jest na giełdzie w Paryżu. Spółka oferuje usługi zarządzania relacjami z klientami na całym świecie, a także outsourcingu procesów biznesowych. Zakres usług oferowanych w ponad 70 językach i dialektach obejmuje cały cykl życia klienta, w tym obsługę klienta, wsparcie handlowe i techniczne, pozyskiwanie i odbiór klientów przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, przez telefon i faks, a także dzięki nowoczesnym platformom dialogowym, takim jak poczta elektroniczna i sieci społecznościowe. Firma działa w 76 krajach z ponad 350 centrami kontaktowymi. Główną bazą klientów są firmy z zakresu administracji publicznej, ubezpieczeń, energetyki, mediów, usług finansowych, handlu, technologii, telekomunikacji i Internetu / DSL. Jej obecna kapitalizacja rynkowa wynosi 25 mld. € (tj. 27,6 mld. $). Strategie wejścia jakie stosuję dokładniej omawiam w swojej książce, dodam że ostatnio częściej handluje spółki wybijające nowy historyczny szczyt - sposób filtrowania jest bardzo prosty co znacząco ułatwia w znalezieniu potencjalnych kandydatów również do krótkoterminowych transakcji (dla mnie krótkoterminowe transakcje to kilkanaście dni). Poniżej dodaję tabelę wyników finansowych:

piątek, 15 listopada 2019

NextEra Energy (NEE)

Inwestycja w odnawialne źródła energii
NEE 14.11.2019 - 229,87 $ 

Inwestując długoterminowo warto pomyśleć o spółkach, które mogą w znaczący sposób wpłynąć na przyszły obraz gospodarczy. Inwestując w ten sposób natrafimy głównie na spółki wykorzystujące tzw. "nowe technologie", czyli sztuczną inteligencję, płatności elektroniczne, autonomiczne środki transportu, wirtualną rzeczywistość itd. 

Jednak na samej technologii się nie kończy - uważam że również odnawialne źródła energii będą stanowiły ważny element w "gospodarce przyszłości". NextEra Energy jest liderem w dostarczaniu energii słonecznej oraz wiatrowej w Stanach Zjednoczonych. Firma zatrudnia 9100 pracowników i na giełdzie "waży" 112,8 mld.  $. Wypłaca dywidendę, którą nieprzerwanie od 2010 roku w każdym kolejnym zwiększała, wynosi ona 2,18% przeznaczając na nią 72,8% zysków. 

Fundamentalnie jak i technicznie radzą sobie wyśmienicie - rosnące zyski, rosnący trend kursu akcji, rosnąca dywidenda itd. Sama wycena jest jednak dosyć "sportowa" - za tanią bym ją nie uznał. Patrząc jednak technicznie (pod względem tradingowym) można przyłączyć do trendu trzymając się średniej kroczącej. Poniżej załączam dodatkowe dane spółki wraz z wynikami finansowymi z ostatnich 10 lat:

piątek, 8 listopada 2019

S&P500

Gdzie na giełdzie czai się prawdziwe zagrożenie do bessy? 
08.11.2019

Mamy za sobą kolejny udany rok wzrostów na amerykańskich akcjach i jak powszechnie wiadomo, rynek ten dyktuje kondycję gospodarczą reszcie świata i jeśli tam akcje przestaną rosnąć, pojawi się duże ryzyko do większych spadków również w pozostałej części świata.

Przeglądając media, najczęstszymi wymienianymi czynnikami, które mogą spowodować przejście do bessy są takie hasła jak "wojna handlowa", "brexit" "wysokie zadłużenie przedsiębiorstw oraz państwa", "tani pieniądz", "stopy procentowe" itd.

Hasła te raz gdzieś przyniosły większy rozgłos po czym kopiowane były w kolejnych latach przypominając, że one nadal są aktualne. Jedynym wytłumaczeniem dlaczego one dotychczas nie przyczyniły się do spadków to te, że wszystko przesuwane jest na przyszłość, co jest diagnozą kształtowania się kolejnej "bańki" której pęknięcie będzie bardzo bolesne - według mnie straszenie, gdyż to po prostu się lepiej sprzedaje.

Może niektóre hasła mają jakieś ugruntowanie i jedno albo kilka z nich będzie częścią kolejnej bessy, jednak jako ten czynnik, która tą bessę wywoła raczej wątpię żeby to te hasła były za przyszłe spadki odpowiedzialne. Przewidzieć kiedy giełda zakończy hossę jest bardzo trudne, a powszechne hasła medialne dlatego, że są właśnie takie "powszechne" raczej nie będą przyczyną tych spadków.

Jako osoba, która swoje główne źródło dochodu czerpie z rynku kapitałowego powiem na co ja w nadchodzącym roku szczególnie będę zwracał uwagę i jak pewnie się już domyślacie, nie są to żadne z tych haseł, które tak często pojawiają się w mediach - może taka moja wskazówka na przyszłość, aby nie przywiązywać do nich zbyt dużej wagi i niepotrzebnie panikować kiedy zmienność wzrośnie, która tłumaczona będzie właśnie tymi hasłami.

Gdzie widzę możliwe zagrożenie dla giełdy?

Odpowiadając na to pytanie może jako pierwsze spróbujmy zidentyfikować skąd te wzrosty na akcjach przyszły - głównie ze wzrostów wyników finansowych spółek, ale w dużej mierze zawdzięczać temu można niskim stopom procentowym, które to umożliwiają lewarowanie swojej działalności niskim kosztem. Drugim czynnikiem mogła być niedawno wprowadzona reforma podatkowa, był to dodatkowy zastrzyk (albo możliwość do zaoszczędzenia) gotówki. Kolejnym może być skup akcji własnych przedsiębiorstw (jednak uważam, że po części jest to kolejny często wyolbrzymiany argument).

W tym miejscu muszę się na chwilę zatrzymać i wytłumaczę dlaczego skup akcji własnych jest wyolbrzymionym argumentem, który tylko służy straszeniu przed efektem z tym związanym (czyli czynnik, który znacząco wpłynął na wzrosty giełdy). Jako pierwsze istnieje kilka rodzai skupu akcji własnych, w jednych firmy w ten sposób chcą się chronić przed przyszłymi możliwymi zagrożeniami wrogiego przejęcia (tym sposobem zwiększają posiadanie własnych udziałów), drugim może być zapłata własnego pracownika, kolejnym dojście do wniosku, że obecna wycena spółki jest tak niska, że warto "odkupić" własne akcje po zaniżonej cenie. Czwartym wykup celem zwiększania udziałów akcjonariuszy w których wykupione akcje zostają "zniszczone". Szczególnie czwarty powód skupowania akcji własnych powoduje wzrost w ich cenie (mniej akcji na rynku = wzrost wartości akcji dostępnych) i jest najczęstszym powodem dlaczego to dana firma zdecydowała się na ten zabieg, tzw. opieka nad kursem.

Opieka ta krytykowana jest jako sztuczne podnoszenie cen akcji i jednocześnie wyliczana jest wśród głównych powodów dlaczego rynek "tak mocno rośnie". Ok, sprawdźmy to:

Według ostatnich danych skupiono akcje o wartości 797 mld. $ (przypomnę, że amerykańskie "billions" to europejskie miliardy). Kwota zdaje się być niewyobrażalnie duża, ale ile to tak naprawdę jest?

Sprawdźmy teraz wycenę całego rynku (S&P500) - obecnie kapitalizacja wynosi 25,61 bilionów $ (amerykańskie "trillions"). Dalej nam to nic nie mówi? To teraz przeliczmy jaki procent wartości akcji został wykupiony, a tj. 3,11%.  Teraz jeszcze raz zapytam - czy skup akcji własnych znacząco wpływa na wycenę rynku? Pewnie troszkę tak, ale wcale nie tak dużo jakby się to z początku wydawało, tym bardziej że po drugiej stronie mamy jeszcze dywidendy, czyli czynnik, który na sam kurs akcji wpływa negatywnie (gdyż wypłacona kwota zostaje w kursie akcji o dywidendę skorygowana). Poniżej wykres:


W ostatnim kwartale wypłacono w sumie 476,1 mld. $ i teraz uwzględniając tą wartość do wielkości skupu akcji własnych spółek, wychodzi na to, że ten realny wpływ na rynek jest jeszcze mniejszy. Można już się domyśleć, że  właśnie te (niby) zagrożenia jako "sztuczne" podnoszenie wartości (poprzez zmniejszanie free float) raczej nie są dużym czynnikiem wpływającym na ogólną wycenę całego rynku. Mimo tego, nagłe przerwanie skupowania akcji własnych może spowodować delikatne zwolnienie tempa wzrostu rynku (ale jeszcze raz podkreślę "delikatnie"). Przy tym, sam powód do przerwania tego zabiegu byłby możliwy tylko poprzez ewentualne nowe regulacje ze strony polityki.

Słowo "polityka" jest hasłem do głównego tematu tego wpisu, czyli "Gdzie na giełdzie czai się prawdziwe zagrożenie do bessy?"

Tak jak już wyżej wymieniłem, zagrożenia nie widzę w "klasycznych hasłach", które w ramach prognozowania zbliżającej się bessy pojawiają się w mediach. Ja nadchodzący rok będę obserwował od strony politycznej. Rok 2020 jest rokiem wyborczym w USA i jak dotąd obecny prezydent - D. Trump swój sukces mierzy poziomem notowań giełdy. Kiedy to rynek notuje nowy historyczny szczyt, dumnie na Twitterze o tym informuje sugerując przy tym, że to jego zasługa:

Myślę, że po części hossę na giełdach możemy mu zawdzięczać - D. Trump stara się prowadzić politykę przyjazną dla amerykańskich przedsiębiorstw. Wprowadzenie reformy podatkowej w nie małym stopniu przyczyniło się do rosnących wycen akcji. Również "wojna handlowa" prowadzona jest celem utrzymania konkurencyjności gospodarczej. Krótkoterminowo ta "wojna" przyczynia się do zwiększonej zmienności kursów akcji, ale w długim terminie może w ten sposób rozbudować przewagę nad innymi gospodarkami (szczególnie nad Chinami). Ostatnie (małe) ogłoszenie rozwiązania tego konfliktu D. Trump sprzedaje jako wielki sukces - tak naprawdę nadal trwa "walka", może już troszkę "rozluźniona" bo jakieś efekty uzyskano, ale nadal trwa.

Jako, że nadchodzący rok jest rokiem wyborczym pojawiają się więc zagrożenia do tego, że ta przyjazna dla przedsiębiorstw polityka się zakończy. Możliwymi konkurentami obecnego prezydenta USA są mnz.  Bernie Sanders oraz Elizaberth Warren. Obaj są wręcz absolutnymi przeciwnikami Donalda Trump (odnośnie politycznego przekonania) co może mieć bardzo negatywny wpływ na rynek akcji. 

B. Sanders jest dużym przeciwnikiem skupywania przez spółki własnych akcji, mimo że uważam iż ewentualny wpływ zakazu miałby mniejsze rozmiary na samą wycenę niż większość to sugeruje, to należy pamiętać, że byłaby to już polityka, która by nie była na rękę amerykańskich przedsiębiorstw. Na ewentualnym samym zakazie prawdopodobnie by się to nie skończyło. 

E. Warren również nie można uznać za polityka, który nastawiony jest kapitalistycznie, tzn. z polityką która zostałaby przyjazna przez spółki przyjęta. Jeśli spojrzy się na jej "obietnice polityczne" to szybko można doczytać, że są to plany, które może zostaną przez masę pozytywnie przyjęte (jak np. wprowadzenie wyższych podatków dla ludzi bogatych oraz samych przedsiębiorstw)  to dla samej gospodarki plany te mogą być szkodliwe i nie chodzi tu o osobiste przekonania polityczne. Rynek te przekonania może spostrzegać jako zagrożenie i zagrożenie to nie pojawia się w dniu wyborów (listopad 2020) tylko wiele miesięcy wcześniej. Należy pamiętać, że na giełdzie handlujemy przyszłość i jeśli właśnie takie osoby jak E. Warren lub też B. Sanders będą zyskiwać na popularności, rynki już wcześniej mogą zacząć uwzględniać możliwe zagrożenie, słabnąc w wycenie.

Właśnie dlatego rok 2020 oceniam jako rok w którym możemy zaobserwować zwiększoną zmienność i jeśli rynek faktycznie zacznie odgrywać negatywny dla przedsiębiorstw scenariusz to już wiecie, że możliwą przyczyną tych spadków nie są te często pojawiające się hasła medialne tylko bardziej możliwa zmiana polityczna, która dostrzeżona zostanie dopiero krótko przed wyborami (ale wtedy już będzie troszkę późno na dostosowanie się do zmienionych warunków).

Mimo, że uważam iż zagrożenie w przyszłym roku do spadków mamy troszkę większe to mimo tego oczywiście dalej pozostaję w rynku. Ewentualne zmiany polityczne mają charakter krótkotrwały (w stosunku do mojego horyzontu inwestycyjnego) i tak możliwe spadki nie będę wykorzystywał celem zaksięgowania swoich zysków tylko do rozbudowania portfeli inwestycyjnych. Na razie (od sierpnia tego roku) nie nabywam też nowych pozycji długoterminowych (komunikowałem to też na fanpeg'u bloga na fb). Zobaczę jak to się w przyszłym roku dalej rozwinie, a zaangażowany zostaję gdyż moje przekonanie może być całkowicie błędne i rynek może odegrać scenariusz w którym przez następne kilkanaście lat będzie podążał w jednym kierunku:

Wykres indeksu S&P500 w okresie czasowym 1973-2019

Powyższy wykres w podobnej formie jakiś czas temu już publikowałem na fanpage'u bloga na fb i teraz go odświeżam o kolejne kilkanaście miesięcy. Mówiąc krótko w okresie 1974-2000 rynek akcji wzrósł o ponad 2440% z maksymalnym obsunięciem równym ok. 35% (w 1987 roku) i jeśli ponownie mielibyśmy doświadczyć taki scenariusz to sprzedaż długoterminowych pozycji okazałaby się "błędem życia". Jeśli ale rynek w międzyczasie faktycznie spadnie ponadprzeciętnie głęboko, byłaby to dobra okazja do zwiększenia swoich udziałów, więc co by nie przyszło, każdy scenariusz niesie ze sobą jakieś plusy - w długim terminie uważam, że rynek będzie dalej szedł "na północ" - dlaczego dokładniej omawiam w swojej książce (planowana premiera ustalona została na pierwszy kwartał 2020 roku).

Z kolei tradingowo, takie przyszłe zdarzenia (ewentualna negatywna dla giełdy zmiana polityczna) odgrywam w ujęciu aktualnym, tzn. jeśli będę widział że rynek spada dopiero wtedy gram na spadki jeśli zobaczę, że rynek rośnie dalej gram dalej na wzrosty. Aktualnie rynek rośnie, więc na chwilę obecną przy aktywnym handlowaniu interesują mnie tylko scenariusze pod wzrost.


czwartek, 7 listopada 2019

Cisco Systems (CSCO)

Technologiczna spółka z wysoką dywidendą dla inwestycji długoterminowej?
CSCO 06.11.2019 - 48,27 $

Czas na kolejną spółkę z listy "Najlepszych Spółek Świata" - Cisco Systems. Firma założona została w 1984 roku i w ciągu jednej dekady (w latach 90 XX wieku) kurs akcji wzrósł o ponad 136 000%, stając się przy tym jedną z największych wtedy spółek świata. Oznacza to, że z skromnych zainwestowanych 1 000 $ w 1990 roku akcje te w 2000 roku warte były 1 360 000 $! Ogromne przewartościowane w kursie akcji do dzisiaj nie zostało "oczyszczone", jednak wliczając w to dywidendę (która nieprzerwanie od 2012 roku jest zwiększana) wartość ta została już pokryta. Czyli inwestując nawet w najgorszym możliwym czasie (na idealnym szczycie w 2000 roku) inwestor dopiero po kilkunastu latach widzi zyski z tej pozycji. Przykład ten mimo, że jest bardzo wyjątkowy, ostrzega przed zbyt wysokim optymizmem, gdyż mimo rosnących zysków w kolejnych latach cena akcji może przejść do fazy w której zbliża się do swojej realnej wartości.

Cisco System wypłaca dzisiaj 2,9% dywidendy, na którą przeznacza 51,1% zysków. Jej obecna kapitalizacja rynkowa wynosi ok. 207 mld. $ zatrudniając w sumie 75 900 pracowników. Szczególnie interesujące przy tej spółce jest to, że mimo tak ogromnych rozmiarów notują wysokie wskaźniki wzrostu wyników finansowych, które nie zawdzięczają innowacyjności, a udanym kolejnym przejęciom nowych przedsiębiorstw. W ciągu ostatnich 5 lat kupowali średnio w ciągu roku między 5 a 7 nowych firm. 

Odnośnie obecnej wartości fundamentalnej spółki, bo w końcu nie chcemy powtórzyć scenariusz w którym ewentualne przewartościowane w kolejnych kilkunastu latach zostaje korygowane do realnej wyceny firmy - obecną wycenę uznaję za "uczciwą" i ryzyko do powtórzenia podobnego zdarzenia oceniam na bardzo niskie. Dokładny sposób w jaki wyceniam spółkę omawiam w swojej książce. Przedsprzedaż planowana jest na pierwszy kwartał 2020 roku. Więcej danych odnośnie spółki zamieszczam w poniższych tabelach:

poniedziałek, 4 listopada 2019

Alteryx (AYX)

Jak znaleźć spółkę, która w kolejnych latach może wzrosnąć ponad 10 krotnie?

Wiele (szczególnie początkujących) inwestorów poszukuje spółek, które w kolejnych latach wzrośnie ponad dziesięciokrotnie. Kiedy otrzymuję wiadomości o takie spółki odpowiadam pytaniem o argumenty dlaczego to dana spółka miałaby w kolejnych latach zwielokrotnić swoją wartość? Odpowiedzi do tego pytania zdradzają na jakim etapie inwestor się znajduje i (nie żartuję) najczęstszymi odpowiedziami są: "spółka działa w sektorze gamingowym/konopi/fintech/biotech itp. który ma duży potencjał" lub "spółka kosztowała 100X, a obecnie kosztuje już tylko 10X sugerując, że wróci do swojej dawnej wyceny" lub "po silnych spadkach firma jest silnie niedowartościowana, której powrót do "uczciwej" wyceny może wznieść kurs nawet o kilkaset procent".

Osoby z troszkę dłuższym doświadczeniem raczej już wiedzą, że w taki sposób przyszły potencjał spółki nie możemy określić. Szukając firmy, które możliwie w kolejnych latach wzrosną ponad 10 krotnie warto rozglądnąć się najpierw po spółkach, które tą drogę już mają za sobą sprawdzając co wpłynęło na przyszłe wzrosty oraz jaką wtedy one miały wycenę. Stosując taki filtr otrzymamy takie spółki jak Amazon, Netflix, Facebook itd.   

Spółki te mają kilka wspólnych cech, są to sektor w którym działają (większość pochodzi z sektora technologicznego), bardzo wysoką wycenę w tamtym czasie, bardzo wysoką dynamikę wzrostową wyników finansowych, trwający już jakiś czas trend wzrostowy oraz wysoką zmienność w kursie akcji. 

Przenosząc te dane na niektóre obecne spółki, otrzymamy firmy które tradycyjny inwestor inwestujący w wartość, dywidendowo lub/i w spółki rozwinięte nigdy by nie kupił. Będą to takie akcje jak te z koszyka STARS lub też taka firma jak z poniższego przykładu, Alteryx:

AYX 01.11.2019 - 99,28 $

Alteryx jest firmą produkująca oprogramowanie komputerowe wykorzystywane do analizy danych. Spółka zatrudnia 1076 pracowników, jej obecna kapitalizacja rynkowa wynosi 5,75 mld. $ i (oczywiście) nie płaci dywidendę. Kryteria jakie posiadały poprzednie spółki, które drogę do wzrostów o ponad 1000% mają już za sobą również i ta spółka spełnia. Jej obecna wycena fundamentalna jest bardzo wysoka, ale tłumaczona jest ogromnymi wzrostami w wynikach finansowych. Jej przychody w 2014 roku wynosiły 38 mln. $, a dzisiaj wynoszą już ponad 350 mln. $! Również wysoka zmienność w kursie akcji występuje, a jej dotychczasowy wzrost (licząc od debiutu giełdowego w marcu 2017) wyniósł już 475% i jeśli dynamika wzrostów wyników finansowych zostanie utrzymana dalszy wzrost o ponad 1000% jest w zasięgu. 

Oczywiście trzeba sobie z tego zdawać sprawę, że tego rodzaju inwestycja należy do części portfela w której posiadamy spółki mocno spekulacyjne czyli z ryzykiem do ponadprzeciętnie głębokich obsunięć. Technicznie sytuacja na akcjach Alteryx wygląda całkiem interesująco - po opublikowaniu wyników kwartalnych kurs akcji wzrósł o 8,5% (zyski wzrosły o 33%, podczas gdy przychód wzrosły aż o 65% czyli tempo wzrostu wyników finansowych firmy jeszcze bardziej przyspieszyło). Na chwilę obecną dużo przemawia za przyszłym sukcesem firmy jednak jeszcze raz podkreślam, że tego rodzaju inwestycję należy kategoryzować do inwestycji mocno spekulacyjnych. Więcej danych odnośnie firmy umieszczam w poniższych grafikach:


sobota, 2 listopada 2019

Lista filmów o giełdzie i finansach

Czas na kolejną aktualizację listy filmów w których została poruszona tematyka giełdowa. W międzyczasie poznałem kilka nowych tytułów, którymi podzielę się tu na blogu. Niektóre z tych filmów "kręcą się" głównie wokół tego tematu (np. "Wall Street"), w innych (np. "Metro Strachu") giełda jest na drugim planie. Listę tą co kilka lat aktualizuję, tak aby wszystkie filmy były widoczne w jednym miejscu, brakować na niej będzie filmów dokumentalnych oraz seriali. Informacje na ich temat zaczerpnąłem ze strony Filmweb oraz IMDB. Opisy specjalnie są krótkie aby jak najmniej zdradzić z fabuły, czyli brak spoilerów.