Translate my BLOG

środa, 28 lutego 2018

Bycze spółki po lutym 2018

Dzisiaj minął ostatni dzień handlu miesiąca, czyli tradycyjnie czas na podsumowanie minionych czterech tygodni w portfelu "Byki". Luty zakończył się zarówno dla portfela jak i dla benchmarku (WIG'u) z lekką stratą. Tym samym po 74 miesiącu publicznego prowadzenia portfela jego stopa zwrotu wzrosła obecnie do 181,19% (w tym samym czasie WIG zyskał 63,08%). Całą historię obu konkurentów przedstawiłem na poniższym wykresie:


Luty jest pierwszym miesiącem w którym po kilkumiesięcznej przerwie ponownie więcej zajmuję się akcjami z polskiego parkietu, tym samym w ostatnich czterech tygodniach do portfela doszły dwie nowe spółki: Dino oraz ING Bank Śląski, ale jedna też opuściła jego szeregi, jest nią CCC.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Fiserv (FISV)

Kandydat do inwestycji długoterminowej
16.02.2018 - 142,72 (USD)

Dzisiaj w USA jest święto i handel na giełdzie się nie odbywa. Wykorzystam więc czas do przedstawienia kolejnego kandydata do "Najlepszej Spółki Świata", która działa w sektorze usług finansowych: Fiserv. Firma założona została w 1984 rok, na giełdzie notowana jest w indeksie NASDAQ od 1990 roku. W ciągu tego czasu osiągała średniorocznie 19,4% zysku, co daje ponad 14 000% w 28 lat! Szczególnie warta uwagi jest bardzo stabilna historia spółki - mimo kryzysu z sektora finansowego w 2008 roku (w którym spółka działa) największe korekty nigdy nie przekroczyły 54%, a w całej swojej historii kurs tylko dwa razy doświadczył ponad 50% obsunięcia!  

Myślę, że w przyszłości można oczekiwać dalsze utrzymanie się takiej dynamiki wzrostowej. Siłę w krótkim okresie czasowym potwierdza również ostatnie ponad 10% załamanie rynkowe, w którym FISV już po dwóch tygodniach ponownie stoi przy swoich historycznych szczytach, gdzie SP500 nawet połowę swojej przeceny jeszcze nie odrobił:

Porównanie FISV vs. SP500 z kursem odniesienia na 01.2017

Fiserv jest spółką rozwijającą się i swoje zyski przeznacza na dalszy rozwój firmy. Oznacza to, że nie wypłaca dywidendy, czyli nie generuje pasywnego dochodu dla akcjonariusza. Na chwilę obecną jedyny zysk z tej akcji pozostaje więc z samego wzrostu kursu.  

niedziela, 18 lutego 2018

ING Bank Śląski SA (ING)

Czy zbliżająca się "era" możliwych podwyżek stóp procentowych wzmocni wycenę sektora bankowego?
16.02.2018 - 206

Wczoraj krótko przedstawiłem spółkę (BZ WBK), który w mojej opinii znajduje się na interesującym poziomie do pierwszego zakupu dla transakcji krótkoterminowej (kilka/kilkanaście tygodni). Dzisiaj przedstawię za to akcję, która w dłuższym terminie wykazał się lepszymi wynikami od konkurenta i może być interesującym kandydatem do transakcji średnioterminowej (ponad 5 msc.), czyli tym samym kandydatem do portfela "Byki".

Mowa o spółce ING Bank Śląski.

Spółka wysoko koreluje z już wcześniej wspomnianym konkurentem BZW (ponad 80%), jednak w dalszej historii ING wykazał się lepszymi wynikami, tzn. przy mniejszej zmienności odnotował wyższą stopę zwrotu. Dokładniejsze porównanie obu tych spółek przedstawiłem na poniższym wykresie:

Korelacja pomiędzy spółkami

Powyższy wykres uwzględnia kursy obu akcji od 2015 roku do dzisiaj, czyli w czasie w którym spółki przechodziły okres głębszej korekty (2015-2016) oraz okres zwyżek (2016-dzisiaj). Zauważyć można, że ING w obu tych fazach radził sobie lepiej.

Przechodząc do techniki wykresu ING: kurs znajduje się obecnie przy dwuletniej linii trendu wzrostowego co może być okazją do zakupu. Główny trend wzrostowy do momentu utrzymania się kursu powyżej 185 zł nie powinien być zagrożony - jak do tego dojdzie pojawi się większe ryzyko dalszego obsunięcia kursu. Kolejnym poziomem wsparcia będzie wtedy dopiero 150 zł (spadek do tego poziomu byłby pod względem długości korekty podobny do tej z 2015-2016). Jeśli również 150 zostanie przebite mielibyśmy większe zagrożenie do utrzymania się dłuższej fazy przeceny. W takim przypadku ponowne zaangażowanie w akcje tego banku byłoby sensowne po wyraźnych sygnałach zakończenia tej fazy (w zależności od ścieżki kursu najlepiej wtedy na bieżąco analizować jego sytuację).

 Podsumowując: obecna cena może być interesująca do zakupu średnioterminowego, w którym stop ok 11% (poniżej 185 zł) może dać dobry stosunek ryzyka do potencjalnego zysku (min. 250 zł). Jeśli kurs odbije od obecnego poziomu i zbliży się do swoich szczytów z końca stycznia, będzie można szybko przesunąć zlecenie obronne na breakeven.

sobota, 17 lutego 2018

Bank Zachodni WBK (BZW)

Kilka kresek na WBK 
16.02.2018 - 384 

Troszkę czasu minęło od ostatniej analizy polskiej spółki giełdowej, dlatego dzisiaj krótka analiza techniczna akcji BZ WBK.  Moją uwagę na tą spółkę zwrócił czytelnik - akcje banku po ponad 4% przecenie w piątek dotarły do całkiem interesującego poziomu technicznego, który może powstrzymać dalszą korektę. Oznacza to, że z punktu czysto tradingowego cena obecna jest interesująca pod zakup krótko terminowy. Oprócz kilku miesięcznej linii trendu kurs stoi również na tzw. zmianie biegunów, w którym wcześniejszy opór zamienia się teraz w wsparcie. Tradingowo strategia prowadzenia takiej pozycji może wyglądać następująco: 

- pierwsze kupno po cenie obecnej
- drugie kupno w okolicach wcześniejszego dołka (ok 360 zł)
- trzecie kupno w okolicach dolnego ograniczenia blisko jedno-rocznej konsolidacji na poziomie ok 340 zł

- SL poniżej 330 zł dla całej pozycji

Po odbiciu od któregoś z powyższych poziomów (nie musi koniecznie dotrzeć do każdego wyżej wymienionego wsparcia) pozycję można "wozić" do min. 440 zł przesuwając zlecenie obronne poniżej kolejno następujących dołkach. Dobrym rozwiązaniem może być zamknięcie połowy przy 440 i resztę na SL zabezpieczającym zysk. Prawdopodobieństwo wzrostów w dalszym terminie ze względu na trwający od stycznia 2016 roku trend wzrostowy oceniam na większe niż zagrożenie przebicia 330 zł. Takim sposobem trader ma po swojej stronie główny trend wzrostowy oraz stosunek ryzyka do dochodu, który przekracza 1:2.  

niedziela, 11 lutego 2018

ProShares Ultra Short S&P500 (SPXU)

Zabezpieczenie portfela inwestycyjnego na okres bessy
SPXU 09.02.2017 - 11,69 (USD)

Dzisiaj temat, który po ostatnich zawirowaniach stał się ponownie bardziej aktualny. Zajmę się pytaniem: czy i w jaki sposób zabezpieczyć swój portfel długoterminowych inwestycji w akcje?

Jako pierwsze należy wyraźnie podkreślić, że jako długoterminowe inwestycje rozumiem zakupy na kolejne kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. Oznacza to, że taki portfel aktywnie uczestniczy w okresach bessy oraz hossy. Kupowanie akcji w trakcie hossy i (próba) sprzedaży tuż przed bessą określam jako inwestycje cykliczne. Tym samym jeśli inwestor długoterminowy zamierza zabezpieczać swój portfel 1:1 (tzn. hedguje się w taki sposób, że wszelkie spadki (ale też wzrosty) neutralizuje zabezpieczeniem) po części staje się inwestorem cyklicznym. 

Istnieje mnóstwo różnych sposobów na zabezpieczenie portfela: od prostych sprzedaży swoich akcji i ich ponownym odkupieniem aż do różnych instrumentów pochodnych jak opcji lub też ETF'ów. Należy pamiętać, że wszelkiego rodzaju zabezpieczenia wiążą się z dodatkowymi kosztami, są to zwykłe koszty transakcyjne ale też podatek lub koszty rolowań niektórych instrumentów pochodnych. Pod tym względem sama sprzedaż i ponowne odkupienie tych samych akcji należy więc do najdrożej alternatywy zabezpieczeń, przy tym warto też dodać, że tego rodzaju hedging należy do najtrudniejszej części całego procesu zabezpieczenia - dochodzi timing i to nie z jednej akcji, tylko całego koszyka. Tak jak pojedyncze spółki nawet w okresie większej rynkowej bessy są w stanie wygenerować  lepszą stopę zwrotu, tak cały koszyk akcji wraz z rosnącą ilością spółek w portfelu zbliża się do rynkowej stopy zwrotu. Dlatego też już ze względu na sam timing znacznie trudniej jest zabezpieczać pojedyncze aktywa niż jednorazowo cały portfel.

Przy zabezpieczeniach, które jednorazowo pokrywają ryzyko portfelowe trzeba więc zbadać z którym rynkiem mój portfel najlepiej koreluje. Posłużę się tu swoim długoterminowym portfelem inwestycyjnym, w którym inwestuję tylko w spółki zagraniczne:

Najlepiej jest porównać swoje akcje do indeksu, który zawiera w sobie najwięcej spółek z portfela. Nawet jeśli sama historia jest jeszcze za krótka aby dobrze zbadać tą korelację, to z dużym prawdopodobieństwem jego ścieżka historii będzie najbliżej zbliżona do niego. W moim przypadku w portfelu znajduje się dopiero 6 akcji i z tego 5 akcji występuje w indeksie SP500, tym samym korelacja do niego jest największa (szczególnie w okresie rynkowej korekty). Dlatego też najlepszym jednorazowym zabezpieczeniem dla takiego portfela będzie zawarcie odpowiedniej pozycji na instrumencie, który odzwierciedla indeks SP500

Jak już pisałem wyżej, sam timing zawarcia pozycji zabezpieczającej portfel może okazać się jednym z najtrudniejszych w całym procesie hedgingu. Dlatego dobrym sposobem rozwiązania tego problemu może być hedging podzielony, czyli taki w którym zabezpieczamy tylko część swojego portfela dostosowując wraz z czasem wielkość tego zabezpieczenia (przykładowo najpierw 10%, później 30% itd.). 

Poszukując instrument, który najlepiej wypełni tą rolę, trafiłem na ETF ProShares Ultra Short S&P500. Ważne, że ETF ten jest lewarowany, co znaczy, że nie muszę posiadać 50% wolnej gotówki aby zabezpieczyć pozostałe 50% które zainwestowane jest w akcje. 


SPXU 09.02.2017 - 11,8 (USD)

Powyższy ETF jest odwróceniem indeksu SP500, co oznacza że wraz z wzrostem benchamrku spada wycena SPXU. Ważne aby przy wyborze danego ETF'u zbadać jak dobrze "kopiuje" on swój instrument bazowy (jest to najważniejsza część przy zakupie ETF'u pod inwestycję w rynek który ma kopiować). W moim przypadku długookresowa korelacja SPXU z SP500 wynosi -98%, jednak w ekstremalnych warunkach korelacja ta spadała do -84%:


Korelacja SPXU do SP500
Spadek korelacji do -8X% nie oceniam negatywnie, gdyż mój portfel też nie odzwierciedla tego rynku w 100%. Dla wszystkich wzrokowców przygotowałem jeszcze wykres w którym, odwróciłem wartość ETF'u aby wizualnie pokazać czy ujemna korelacja do indeksu jest wyraźna:



Wielkości długości korekt odwróconego ETF'u nie są równe korektom na SP500, ale nie wynika to z mniejszej korelacji, tylko z logarytmicznej skali w którym odwrócony wykres SPXU daje złudzenie spadającej zmienności. Ważne jest tylko porównanie, gdzie SP500 (na początku wykresu) w kolejnej korekcie notuje minimalnie niższy dołek, a SPXU wyższy - to jest ten moment spadającej korelacji. Jak już napisałem, nie jest on znaczący i dla całego zabezpieczenia praktycznie nieodczuwalny. 

Ponieważ sama decyzja o hedging mimo, że ma pełnić rolę zabezpieczenia też jest ryzykiem. Ryzykiem w którym nieodpowiedni timing może kosztować nas straconych zysków. Między innymi dlatego warto myśleć o zabezpieczeniach ułamkowych, w których nie hedgujemy od razu cały portfel tylko jego część. Czy obecna sytuacja wymaga pierwszego zakupu takiej pozycji zabezpieczającej jest już wymagana to nie wiem. Jednak nawet jeśli rynek z obecnych poziomów wzrośnie o kolejne kilkadziesiąt procent, to prawdopodobieństwo pokrycia obecnych poziomów w kolejnej bessie oceniam na relatywnie wysokie. 

Osobiście nadal uważam, że obecne cofnięcie jest tą korektą, która tym gwałtownym ruchem w dół interpretowana będzie jako przejście do bessy, po czym rynek odbije wyznaczając nowe historyczne szczyty, gdzie ostatecznie zakończenie hossy zobaczymy kilkadziesiąt procent wyżej. Taki scenariusz tłumaczę mnz. faktem braku ostatniego sygnału ekonomicznego, jakim jest pierwsza obniżka stóp procentowych, które z historycznego ujęcia zawsze zapowiadały okres zbliżającej się słabiej koniunktury gospodarczej (więcej na ten temat można poczytać w wpisie z listopada ubiegłego roku:"Ekonomiczne sygnały, które występują w okresach szczytów hossy"). Oczywiście mimo, że do tej pory te sygnały zawsze dobrze ostrzegły przed końcówką hossy nie oznacza to, że w przyszłości dalej tak będzie. Jednak prawdopodobieństwo przerwania tych ostrzegawczych zależności ekonomicznych oceniam na bardzo małe.

wtorek, 6 lutego 2018

Dow Jones Industrial Average

Czy dynamika korekty zapowiada końcówkę hossy?
25.02.2018 - 24345


Rynek amerykański doświadczył wczoraj największego obsunięcia od stycznia 2016 roku, tracąc do historycznych szczytów (które widzieliśmy dwa tygodnie temu) ponad 10%. Jest to więc największa korekta od ponad dwóch lat. Tym samy nasuwa się pytanie czy nie utworzył się przypadkiem szczyt hossy, którego przez kolejne kilka lat rynek nie przebije...

Patrząc tylko po ostatnich dwóch tygodniach nie wygląda to przyjemnie, jednak z ujęcia dłuższego obecne poziomy widzieliśmy dopiero co dwa miesiące temu. Oznacza to, że po uwzględnieniu ostatnich wzrostów tego rynku, ostatnie spadki nie są czymś nadzwyczajnym. Mimo tego korekta, która w tak krótkim czasie zneutralizowała wzrosty ostatnich dwóch miesięcy jest pierwszym ostrzeżeniem możliwej zbliżającej się bessy, gdyż wraz z wzrostem zmienności dostaliśmy jedenasty + dwunasty (z trzynastu) sygnał ostrzegawczy zbliżającej się końcówki trwającego cyklu koniunkturalnego (więcej na ten temat w poście z października ubiegłego roku: "Ekonomiczne sygnały, które występują w okresach szczytów hossy"). 

Jednak zanim pochopnie zaczniemy wyciągać jakieś wnioski, nadal jest jeszcze za wcześnie aby uroczyście ogłosić bessę. Zagrożenie owszem mamy teraz większe, ale zbyt wczesne podejmowanie jakichkolwiek decyzji może nas niepotrzebnie kosztować zysków. Dla zwiększenia prawdopodobieństwa poprawnego wyznaczenia szczytu hossy warto spojrzeć na technikę wykresu:

25.02.2018 - 24345

Bez dwóch zdań na rynkach rządzi trend wzrostowy, a ostatnie zejście jest tylko korektą, podobną jaką to mieliśmy (w trakcie panującej hossy) już kilka razy wcześniej. Z punktu widzenia tradingowego jest to więc okazja na zakupy, zlecenia obronne możemy ustawiać poniżej linii trendu, poniżej średniej kroczącej, poniżej kolejnych zniesień Fibonacciego, poniżej poprzedniej świecy lub jakiegokolwiek innego narzędzia wspomagającego - co kto woli. 

Z ujęcia inwestycyjnego warto posłużyć się zmiennością długookresową, w której 8% korekty przyjmie wielkość orientacyjną co do podziału hossy/bessy. Chodzi o zwykłe zejścia o minimum tą wartość i ponowne minimalne odreagowanie o te 8%, które w kolejnej korekcie nie może przebić poprzednie zejście. 

Mam nadzieję, że w miarę zrozumiale to napisałem... obrazki z lewego górnego rogu powyższego wykresu pokazują to zdarzenie. 

Dlaczego akurat 8%?
Otóż odpowiedź jest prosta - z ostatnich 31 lat wszystkie korekty przekraczające 8% po pierwszym minimum 8% odreagowaniu nigdy nie przebiły poprzednią korektę. Jeśli doszło do przebicia nastąpiło zakończenie hossy:



Powyższe dwa wykresy z wskaźnikiem ZigZag, który po kursach zamknięcia czerwonymi liniami obrazuje korekty przekraczające 8%, a zielonymi wzrosty kursu o min. 8% (do kolejnej ośmioprocentowej korekty). Jest to bardzo prosta metoda, która z ostatnich ponad 30 lat za każdym razem udanie wyznaczyła okolice szczytu hossy i umożliwiła uczestnictwo w ponad 90% długości tego trendu. Zgodnie z myślą: nowy niższy dołek jako przerwanie panującego trendu. 

Oczywiście wskaźnik ten można sobie dowolnie zmodyfikować: przy mniejszej tolerancji (poniżej 8% dochodziło ale już do fałszywych sygnałów wyjścia) idzie agresywniej zarządzać pozycjami. Przypomnę, że w okolicach szczytów hossy z badań w ostatnich 90 latach zawsze dochodziło do zwiększenia zmienności - hossa nie kończyła się jednym zejściem więc w naszym przypadku jeśli wskaźnik ZigZag8% wyrysuje nowe linie mamy dodatkowe potwierdzenie wystąpienia tej zmienności, a gdy już kurs zejdzie poniżej poprzedniego dołka sygnał wyjścia z rynku.

Inną metodą jak najdłuższego uczestnictwa w hossie może być sygnał płynący z dwóch średnich kroczących do wykresu tygodniowego (przykład: wykres) - metoda ta dokładniej omówiona została w analizie SP500 z października poprzedniego roku dostępnym pod tym linkiem: "Na jaki wykres powinien patrzyć inwestor długoterminowy" - wpis starszy, widoczny po scrollowaniu (przesunięciu) strony w dół.

Podsumowując przy szczytach hossy dochodzi do zwiększonej zmienności, hossa nie kończy się jednokierunkowym zejściem. Jeśli więc reakcja zwrotna przekroczy 8% i kolejne zejście przebije ostatni dołek mamy bardzo duże prawdopodobieństwo rozpoczęcia bessy. Do chwili kiedy tego dołka nie przebijemy rynek amerykański dalej będzie w trendzie wzrostowym.

czwartek, 1 lutego 2018

Bycze spółki po styczniu 2018

Pierwszy miesiąc nowego roku minął, więc tradycyjnie krótkie podsumowanie minionych czterech tygodni w portfelu "Byki". Styczeń mimo zrealizowaniu największej jednostkowej straty w ponad 6 letniej historii portfela, która przyczyniła się do ponad 2,5% obsunięcia wartości portfela (brzmi mało, ale nie jest) kończy miesiąc na plusie. Portfel w styczniu w stosunku do grudnia wzrósł o 0,78% co licząc od chwili startu (styczeń 2012) daje 184,12% stopę zwrotu, gdzie w tym samym czasie WIG zyskał 74,56%. Na wykresie cała historia obu konkurentów po 73 miesiącu publicznego prowadzenia portfela wygląda teraz następująco: