Translate my BLOG

sobota, 2 grudnia 2017

BTC/USD

Blisko 13 000 000% w zaledwie 8 lat - dlaczego Bitcoin rośnie i dlaczego nie będzie rósł wiecznie...

BTCUSD 01.12.2017 - 10 787

Bitcoin - rynek, który mnie właściwie w ogóle nie interesował... jednak blisko 13 000 000% w zaledwie 8 lat mówi samo za siebie. Nie jest więc to temat, wokół którego powinno się przejść obojętnie. 

Przy takich stopach zwrotu samo się narzuca pytanie czy nie jesteśmy tu świadkami największej bańki w historii finansowego świata? Tego rozmiaru wzrostów w historii zdarzały się bardzo rzadko, porównując obecny rozwój sytuacji do innych podobnych zdarzeń, to licząc średniokwartalne stopy zwrotu, bitcoin pod tym względem zajmuje drugie miejsce! Zestawienie pierwszej trójki wygląda następująco:

  1. Tulipomania (1619 - 1637)
  2. Bitcoin (2010 - )
  3. Kompania Missisipi (1716 - 1720)
Oczywiście na podium stoi "matka wszystkich baniek" - gorączka tulipanowa. Podobieństw BTC do bańki tulipanowej jest bardzo dużo  - Charles Mackay w 1841 roku opisał to zdarzenie w następujący sposób: "Maklerzy, którzy spekulowali na cenę tulipanów w krótkim czasie stali się bogaczami. Złota przynęta zaczęła kusić i ludzie jeden po drugim ciągnęli na targi tulipanów niczym muchy do słoika z miodem. Każdemu wydawało się, że miłość do tulipanów będzie trwać wiecznie i że zamożni ludzie ze wszystkich stron świata będą szukać ich w Holandii i płacić każdą żądaną cenę". Ceny osiągały niewyobrażalne rozmiary, gdzie za jedną cebulkę tulipanową trzeba było zapłacić ok. 5500 guldenów florenów, przy czym średni dochód wykwalifikowanego robotnika wyniósł wtedy 150 guldenów florenów rocznie! Ch. Mackay w swojej książce pt.:"Niezwykłe złudzenia i szaleństwa tłumów" pisze dalej: "W końcu jednak bardziej roztropni ludzie zaczęli dostrzegać, że to szaleństwo nie może trwać wiecznie. Bogaci już nie kupowali kwiatów, by sadzić je w ogrodach, ale aby odsprzedawać je z dalszym zyskiem. Jasne było, że w końcu ktoś na tym strasznie straci". W niektórych źródłach można doczytać, że po części kosmiczne wzrosty w trakcie tulipomanii tłumaczone były tym, że "kupię sobie jedną cebulkę i rozmnożę ją do nieskończoności, dlatego też cena jednej cebulki uwzględniała cebulki w przyszłości stworzone przy pomocy tej jednej". Śmieszne, że na Bitcoine dzisiaj jest dokładnie odwrotnie: skoro dobra, które można rozmnażać do nieskończoności (jak np. drukowanie pieniędzy przez banki centralne)  przyczyniają się do spadku jego wartości, to ograniczona ilość danego dobra powoduje wzrost jego wartości...

Jednym z głównym argumentów, dlaczego Bitcoin właśnie tak mocno wzrósł jest ten, że banki centralne przez "dodrukowywanie" pieniędzy niszczą jego wartość, dlatego BTC jako waluta ograniczona do 21 mln. sztuk jest "idealnym" rozwiązaniem tego problemu. Dodatkowo często pojawia się porównanie BTC do złota, którego de facto też nie możemy rozmnażać w nieskończoność, a złoto w długim okresie znajduje się przecież w "wiecznym" trendzie wzrostowym.

Zacznę od "drukowania pieniędzy przez banki centralne" - do rozwoju gospodarczego potrzebna jest inflacja. Inflację osiągnąć możemy poprzez wzrost podaży pieniądza. Powoduje to spadek siły nabywczej waluty w przyszłości. Oznacza to, że na zakupy zabierzemy się "dzisiaj", gdyż "jutro" za tą samą ilość pieniędzy w sklepie kupię mniej, w taki sposób gospodarka się "kręci" co zapewnia długoterminowy wzrost gospodarczy. Obecna polityka jaką prowadzą banki centralne nie jest czymś nowym, "drukowanie" pieniędzy miało miejsce również i w przeszłości, raz mniej, raz więcej. Obecna rekordowa ilość pieniądza w obiegu spowodowana jest mnz. tym, że uwzględnia ona inflację, która też jest procentem składanym: troszkę więcej na ten temat można sobie poczytać tu: "Ekonomiczne sygnały występujące w okresach szczytów hossy".

Jeśli więc dostępna ilość pieniądza w czasie się nie zmienia, jego wartość poprzez brak spadku wzrostu podaży w przyszłości zyskuje na wartości. Oznacza to, że Bitcoin jako środek płatniczy, przez swoją konstrukcję ma więc tendencje deflacyjne. Powoduje to, że "dany towar w sklepie nie kupię dzisiaj tylko jutro, bo będzie taniej z kolei jutro pojutrze będzie taniej itd.", w efekcie tym spada opłacalność produkcji, a to przyczynia się do recesji gospodarczej.  

Porównanie bitcoina do złota jako podobieństwa w ich ograniczonych ilościach.

Bitcoin w swojej konstrukcji ograniczony został do 21 mln. i wraz z przybliżeniem się do tego poziomu rośnie trudność w tworzeniu kolejnych bitcoinów (nie ważne, że 1 BTC można dzielić w nieskończoność, po podziale 0,5 plus 0,5 dalej równa się 1). Przez to ta kryptowaluta upodabnia się do złota, gdyż jego ilość też jest ograniczona. Jednak kluczową różnicą jest to, że złoto nie jest środkiem płatniczym i nawet gdyby było w długookresowej historii również złoto utrzymuje średniorocznie ok. 2% podaży (podaż ta od tysięcy lat utrzymuje się na tym poziomie). Oznacza to, że złoto w stosunku do np. dolara mimo długookresowego trendu wzrostowego utrzymuje mniej-więcej tą samą wartość, jest to efekt inflacji waluty w której złoto jest notowane. Właśnie mnz. dlatego też jest uważany za "bezpieczną przystanią", gdyż w okresach np. reformy walutowej złoto utrzymywało swoją wartość. 

Można więc powiedzieć, że wymieniane zalety bitcoina jak ograniczona ilość wcale nie są zaletami. Jednak sama technologia blockchain może w przyszłości znacząco wpłynąć na dalszy rozwój świata. Podobnie jak w przypadku bańki internetowej - to że internet zmieni świat było pewne, ale które spółki zdołają wykorzystać ten potencjał było bardzo trudno przewidzieć. Kryptowaluty są w tym przypadku bardzo podobne, to że technologia wokół której kryptowaluty powstały z pewnością znacząco zmienią przyszłość jest niemalże pewne i nie chodzi tu tylko o zmiany w świecie finansów, ale również przy rejestrach, ubezpieczeniach i nawet przy sztucznej inteligencji. Trzeba pamiętać, że każda "duża" bańka przynosiła nowe rozwiązania - przy tulipomanii powstały opcje i pieniądz papierowy, bańka internetowa przyniosła internet i szybszy rozwój globalizacji, a kryptowaluty blockchain i być może (uwaga tu wchodzimy w strefę teorii spiskowych) nowego systemu walutowego w 2018 roku co sugeruje okładka The Economist z 1988 roku:



Jeszcze raz podkreślę, że wraz przytoczeniem okładki z The Economist z 1988 roku wchodzimy w strefę teorii spiskowych, w których ekonomiczny rozwój gospodarczy jaki doświadczamy w ostatnich kilkudziesięciu latach jest częścią jednego wielkiego "master plan'u". Gdzie przesadzony dostęp do taniego pieniądza (problem z zadłużeniem) przyczynić się ma do utraty zaufania w niego i ludzie szukając alternatyw trafili na kryptowaluty (które możliwe, że właśnie rządy stworzyły - pochodzenie bitcoina jest nieznane, oficjalnie bitcoin wprowadzony został przez zespół o pseudonimie Satoshi Nakamoto), które przez decentralizację dają iluzję oddalenia się od kontroli państwa, po czym po wielkim krachu rządy będą miały argument, że ostatnie wydarzenia dowodzą, że kryptowaluty potrzebują regulacje i tym samym przywróci sobie kontrolę nad obywatelami dając możliwość dostępu do elektronicznej waluty społeczeństwu. Obecnie dostęp do kryptowalut jest utrudniony i realizacja zysków może przynieść nieoczekiwane problemy, głównie związane z kwestiami podatkowymi, ponieważ w wielu krajach prawo podatkowe pod tym względem jest jeszcze niedopracowane. Trzeba ale dodać, że dla chcącego nic trudnego - rozwiązania jakieś zawsze się znajdą, tym bardziej, że już wkrótce (do końca 2017 roku) największa giełda na świecie (CME) zamierza wprowadzić kontrakt futures na bitcoin.

Przyznam, że wszelkie teorie spiskowe fajnie się czyta, ale one nigdy nic nie wnoszą - o ile czytający myśli, że jest teraz poinformowany i zna plany "ludzi mających władzę", o tyle dla osobistego rozwoju finansowego nie przynoszą żadnych korzyści. Trzeba potrafić wykorzystywać obecną sytuację, a obecnie jest "hype" na kryptowalutach więc jeśli ktoś chce to wykorzystać powinien po prostu zainwestować kawałek swojego spekulacyjnego portfela w bitcoinach z świadomością, że bitcoin jest bańką spekulacyjną, która prędzej czy później pęknie.

Skąd ta pewność, że bitcoin to bańka spekulacyjna?

Kilka argumentów już przytoczyłem, główny to ten, że bitcoin jako środek płatniczy przez ograniczoną ilość do 21. mln. ma tendencje deflacyjne. Więc jako waluta nie ma szans zaistnienia, a obecnie istnieje tylko jako instrument spekulacyjny. Mamy ale mnóstwo innych sygnałów sugerujących tą tezę, w tym największy "hype" inwestycyjny jaki do tej pory (świadomie) doświadczyłem. Fora kryptowalutowe są pełne euforii, mnóstwo wpisów "udowadniających" dlaczego bitcoin dotrze do 100 000$, 500 000$ a nawet 1 mln. $! Nawet osoby, które nigdy w swoim życiu nie miały styczności z inwestycjami rynkowymi nagle są "specjalistami". Wystarczy na facebook'u wpisać hasło "bitcoin" po czym znajdą się dziesiątki grup po kilkadziesiąt tysięcy członków (w tym kilka po kilkaset tysięcy)! Oczywiście przewidzieć szczyt bańki graniczy z cudem, a osoba która trafi jej okolice przez kolejne lata będzie spostrzegana jako "guru inwestycyjny". 

Jednak do jakiego poziomu dotrze bitcoin nie ma tak dużego znaczenia, ważniejsze jest ile będziemy w stanie z tego "wyciągnąć" - trzeba pamiętać, że granie pod prąd w okresie euforii może nas sporo kosztować, gdyż rynek może dłużej być nieracjonalny niż inwestor wypłacalny. Nie pozostaje nam więc nic innego jak "płynąć z prądem" z tą świadomością, że prędzej czy później nie będzie już więcej chętnych na kupno bitcoina po te kilkanaście/dziesiąt/ albo (kto wie może nawet) kilkaset tysięcy dolarów.

Reasumując bitcoin po prostu wstrzelił się w czas nadpodaży tzw. fiat money (pieniądz fiducjarny). Obecną fazę oceniam jako euforię co sugeruje końcówkę bańki (ale która może jeszcze trwać kilkanaście miesięcy - faza euforii w gorączce tulipanowej trwała ponad dwa lata). Uważam ale, że sama inwestycja w technologię wokół której powstały kryptowaluty może być dobrym posunięciem na przyszłość. Jednak trzeba być ostrożnym gdyż obecnie wiele spółek, chcących wykorzystać obecny błogostan wokół kryptowalut podobnie jak w okresach bańki internetowej, gdzie spółki po wpisie w swoim profilu słowo "internet" rosły w "nieskończoność" i podobnie jest obecnie - wiele spółek zmienia nazwę na "(...) blockchain" albo "(...) bitcoin" i rośnie jak nigdy dotąd. Jeśli będzie wystarczające zainteresowanie mogę przedstawić kilka spółek, które faktycznie inwestują w technologię blockchain. Trzeba ale też pamiętać, że mimo tego, że niektóre spółki już to robią, to i tak nie ma gwarancji, że będą one rentowne - jest to interes jak każdy inny (przykład boom'u samochodowego na początku XX wieku, w którym istniało kilka tysięcy firm samochodowych, a do dzisiaj przetrwało tylko parę i podobnie z spółkami "internetowymi" pod koniec lat 90 ubiegłego wieku). 

Myślę, że Bitcoin załamie się w pierwszej połowie 2018 roku, pod pojęciem "załamie" na myśli mam, że w stosunkowo krótkim czasie zneutralizuje  wzrosty z ostatnich trzech-czterech lat, po czym przejdzie w trend spadkowy, a czy będę miał rację zweryfikuje czas.

5 komentarzy:

  1. Obecnie jest ponad 1000 różnych kryptowalut i codziennie dochodzi i odchodzi kilkadziesiąt. Bitcoin w stosunku do niektórych jest mocno niedopracowany (np. jest wolniejszy niż inne), a sukces BTC tłumaczyć można jedynie tym, że była pierwsza tego rodzaju kryptowaluta. Pewnie kryptowaluty przetrwają, ale która konkretnie to trudno przewidzieć- tak jak autor napisał, na początku XX wieku istniało kilka tysięcy firm samochodowych, a od samgeo poczatku przetrwało tylko kilka

    OdpowiedzUsuń
  2. Wraz z wprowadzeniem kontraktów na Bitcoina na CME zmienność powinna spaść. Zarazem szerszy dostep do tej kryptowaluty przyniesie większe zainteresowanie funduszy hedge i innych instytucji. Oznacza to, że możliwy krach na tym rynku byłby bardziej znaczący niż niektórzy to obecnie oceniają (gdyż na chwilę obecną Bitcoin jest w większości w rękach prywatnych inwestorow).

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawia mnie firmy, ktore juz inwestuja w blockchain :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uważam, że to bańka- warto przeglądnąć sobie fora gdzie chwalą się kto ile ma zarobku... jeden "tylko" 200%, inny "tylko" 300%, ludzie nie oceniają ten rynek racjonalnie mają większe obawy przed niewykorzystaniem okazji niż przed ryzykiem, czyli stratą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki scenariusz: ulica inwestuje w bitcoina, czesc na tym cos tam zarobi, ale wiekszosc nie zaksieguje swoich zyskow w czas. Tym samym zmuszeni beda do zaksiegowania straty, ale w glowie jeszcze beda mieli ten czas gdy byli na duzym plusie. Tym samym zdecyduja sie przejsc na mniej wolatylny rynek - AKCJE. Bedzie to koncowa fazy hossy i scenariusz w ktorym wiekszosc nie zaksieguje swoje zyski w pore ponownie sie powtorzy. Przyjdzie bessa, wyrzuca na dolkach i rynek ponownie zawroci :)

    OdpowiedzUsuń